Cieszymy się latem…

Cieszymy się dziećmi…

Czas płynie naprawdę szybko i tak nasze dzieciaczki skończyły 10 miesięcy. Postępy Daniela widać prawie z dnia na dzień – dawno już siedzi i biega w chodziku, ale bynajmniej go to nie zadowala. To cud stworzenia kiedy dziecko w ciągu 1 roku z bezbronnego noworodka staje się samodzielnie chodzącym malcem. Daniel wprawdzie jeszcze nie chodzi, ale jakaś nadprzyrodzona siła (wiemy Jaka :) ) codziennie pcha go w tym kierunku. Czasem patrzymy na niego zmęczeni i zastanawiamy się co każde mu po raz pięćdziesiąty łapać się barierki łóżeczka i tak zapamiętale ćwiczyć najpierw klękanie, potem wstawanie itd. I wcale nie jest ważne ile razy Daniel się przy tym przewróci czy uderzy – jak udajemy, że nie widzimy to nawet nie płacze, ale za to ile radości ma kiedy wreszcie się coś uda!

 

 

Dla Daniela życie to dobra zabawa i ważne jest, żeby sceneria zmieniała się szybko i malowniczo. Jedynymi momentami kiedy Danielek jest mniej ruchliwy jest sen, tak – mniej ruchliwy, bo nawet w nocy często zmienia pozycje (dlatego śpi sam w łóżeczku, a Bianka z nami) i oczywiście przykrywanie go czymkolwiek nie ma najmniejszego sensu, bo trzeba by było to robić co godzinę. Tak więc Daniel śpi jak chce, a my dziękujemy Bogu, że śpi całą noc, na ogół tak od 22.00-9.00 rano.

 

 

Lato to taki fajny czas (mogło by trwać cały rok…) kiedy jest ciepło i nie trzeba ubierać dużo rzeczy i nie obawiamy się chorób, ale kiedy ma się dwoje maluchów, to nawet wyjazd do „miasta” wymaga sporego zachodu. Samo przygotowanie do wyjścia z domu zabiera godzinę, a i noszenie dzieci + foteliki + asortyment na wszelkie przewidywane sytuacje – czasem na samą myśl, że trzeba gdzieś pojechać… zaczynamy się modlić się o chcenie i wykonanie.

A często zdarza się jak na zdjęciu poniżej (i nie chodzi wcale o reklamę słynnego polskiego marketu):

 

 

Choć nie planowaliśmy w tym roku żadnych wakacji, w lipcu byliśmy na małym wypoczynku w Międzyzdrojach, ale tylko z Nikodemem i Bianką, bo nie dalibyśmy rady jeszcze z Danielem. I tak byliśmy załadowani po dach i przyczepka, bo przecież trzeba było wziąć łóżeczko turystyczne i wózek i całą masę innych rzeczy, które normalnie w domu są pod ręką. W sumie czy się jedzie na kilka dni czy na miesiąc to tyle samo rzeczy trzeba zabrać. Nawet Toffi, który też pojechał z nami miał swój bagaż – miski, posłanie, smycze i jedzenie, oczywiście.

 

 

Bianka dobrze czuła się nad morzem, choć samego Bałtyku nie widziała, bo spała. My też mieliśmy dobry czas, bo pogoda w miarę dopisała i Boża obecność, która od pogody nie zależy. Daniel spędził ten czas u dziadków, ale w przyszłym roku, jak Bóg pozwoli, wyjedziemy na jakiś wspólny, rodzinny wypoczynek – całą piątką (auto + dwie przyczepki :) )

 

 

I tak lato dobiegło półmetka, a my w ostatnim czasie znów jesteśmy sami z Danielkiem i z Bianką. Nikodem pojechał na wakacje i wróci dopiero za 2 tygodnie, babcia Tereska też wyjechała, a babcia Basia trochę musi odpocząć po tym jak miała Daniela kiedy my byliśmy w Międzyzdrojach. Oj, dają nam popalić te nasze dzieciaki! Daniel ostatnio zrobił się jakoś bardziej marudny, bo chyba idą mu nowe zęby do tych 5-ciu, które już ma.

Bianka też nie lubi zajmować się sama sobą, a kiedy przypadkiem obudzi się i zorientuje, że nie ma mamy (wyszła na chwilę do sklepu na róg), to już nic nie jest w stanie jej uspokoić, nawet piosenki taty, które zwykle bardzo lubi. Bianka też „prawie” ma zęba, ale jakoś od miesiąca ten ząb się nie może przebić. I tak ciągle jest 5 do zera dla Daniela.

 

 

nie ma Bianki… i jest :)

zabawy Danielka na balkonie

 

Choć jesteśmy chronicznie zmęczeni i ciągle na wszystko nie starcza czasu, bardzo kochamy nasze bliźnięta! Bóg obdarzył nas naprawdę wielkim szczęściem, a przy okazji kształtuje w nas wiarę i wytrwałość, uczy zaufania i polegania na Nim we wszystkich sprawach dnia codziennego.

Nie jest lekko, „ale Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa.” (1Kor 15,57)

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości. Więcej filmów na naszym kanale YouTube

„Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta.”

Prz 16:32

Skomentuj

Komentujesz jako Gość.