Daniel: taranem przez życie


Dnia: 22-08-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu - razem

Bianka: powoli do przodu

Cieszymy się naszymi dzieciaczkami, patrzymy jak rosną i rozwijają się. Całe nasze życie kręci się wokół Danielka i Bianki, przynajmniej na razie. Najtrudniejszy jest początek tygodnia, zwłaszcza pierwsze 5 dni :) Daniel “idzie” do dziadków w sobotę, wtedy w domu robi się trochę spokojniej. Zabieramy go we wtorek kiedy wracamy z Bianką z ćwiczeń w ośrodku rehabilitacji. Nasz synek już chyba się przyzwyczaił do takiego “przemieszczania”, nie widać, żeby był jakiś zestresowany. Wszędzie tak samo rozrabia i czy nam, czy dziadkom tak samo “daje popalić”.

Daniel z grzechotką

dorwałem odkurzacz :)

ciekawość z dystansem

Daniel to wulkan energii!!! Wszędzie go pełno, nie usiedzi na miejscu nawet przy jedzeniu (na szczęście nie ma z tym problemu), ciągle szuka nowych wrażeń, a jeśli sam się zabawi to tylko przez chwilę. Uwielbia wszelkie rodzaje szalonych zabaw, ku uciesze taty, którego nie trzeba namawiać do różnych gonitw i “wygłupów”. Babcia Tereska wspomina, że Marcin był też takim energicznym dzieckiem, więc wiadomo po kim Danielek odziedziczył apetyt na życie! A nic na to nie wskazywało kiedy się urodził!

Przypominamy sobie, że przez pierwsze miesiące właściwie zachowywał się jakby się jeszcze nie urodził – spał i spał i spał, zasypiał przy jedzeniu, na które trzeba było go budzić. Kiedy go odwiedzaliśmy u dziadków, to najczęściej nawet nie udało nam się zobaczyć jego otwartych oczu. Daniel wcale nie interesował się światem, nie płakał, a kiedy czasem się rozglądał, to jakby pytał “co ja tutaj robię?”

udało się, wywróciłem świat do góry nogami :)

stoję w łóżeczku

stoję przy Biance

już sam jem mleko

chodzę za ręce

pierwsze raczkowanie

Już teraz widać, że Daniel ma “charakter” i będziemy potrzebować dużo mądrości od Boga w wychowaniu naszej najmłodszej pociechy. Cóż, życie to wyzwanie nie tylko dla małych dzieci, ale też dla rodziców małych dzieci…

Bianka ma wreszcie pierwszego ząbka na wierzchu i jeszcze bardziej “pakuje” paluchy do buzi. Czasem widać, że dokucza jej ząbkowanie, zwłaszcza wieczorami jest już marudna i nerwowa, lubi być na rękach, a odłożona natychmiast uderza w płacz. Bianeczka jest bardzo towarzyska, czasem poleży sama i porozgląda się, pobawi zabawkami, ale lubi wiedzieć, że mama jest blisko – kiedy gdzieś “mignie” przechodząc, Bianka to oczywiście zauważa i od razu “nawołuje” żeby się upewnić, że mama o niej nie zapomniała w natłoku obowiązków. Mama jest w życiu Bianki niezastąpiona, może nie być jej jedynie przez 10-15 minut, zanim Bianka nie zauważy, że mamy nie ma, bo jak już się zorientuje, to wtedy zaczyna płakać tak, że nie można jej uspokoić. Nic nie pomaga – bujanie, śpiewanie, “tłumaczenie”, że mama wyszła tylko na chwilę do sklepu. Tak to Bianka różni się od swojego braciszka, bo dla niej widać bardziej liczą się kontakty z ludźmi, niż atrakcje płynące z otoczenia. Daniel jak jest za długo w jednym miejscu, to szybko się nudzi, Bianka najlepiej czuje się w domu, bo świat na zewnątrz nadal jeszcze jest dla niej źródłem różnych stresów.

2 x nosidełko 6kg + Bianka 7 kg + Daniel 10kg + reklamówka 2kg Razem 25 kg

poczytaj nam mamo !!!

przybij piątkę!

Z powodu choroby jaką przeszła Bianka przyswaja świat wolniej i wszelkie szybkie bodźce są poza jej postrzeganiem. W rozwoju fizycznym, to ciągle czekamy na to, kiedy nasza dziewczynka przewróci się sama z pleców na brzuch, a potem znów na plecy. Wiemy, że będzie to przełom, kiedy to opanuje, ale chociaż jest coraz bardziej ruchliwa, jeszcze tego nie umie. Tak samo nie potrafi jeszcze podnosić główki kiedy leży na brzuchu. To dość duże opóźnienie, ale ufamy w tym Bogu, bo wiemy, że mocą ludzką to się nie stanie, żeby Bianka rozwijała się prawidłowo. Dobrze pamiętamy jakim marzeniem dla nas było, aby Bianka w ogóle nas zauważała (żeby widziała), żeby się uśmiechała, albo w jakikolwiek sposób reagowała na dźwięki, na przytulenie, na słowa. Ona nawet nie zamykała oczu jak spała, nie mówiąc o mruganiu! Przez pierwsze 4 miesiące szpitalu, oprócz ciągłego stresu, bardzo dołujące było to, że z naszą córeczką nie było żadnego, najmniejszego kontaktu, jakbyśmy pielęgnowali 3-kilowy worek marchewki, a nie dziecko. Dlatego wiemy, że Bóg jest wielki! Widzimy jak nasza córeczka wspaniale się uśmiecha, jak odpowiada na zagadywanie, jak uwielbia kiedy się jej śpiewa, jak śmieje się w odpowiedzi na różne łaskotania i buziaki. CHWAŁA BOGU!!!

Bianeczka

zdolności wokalne

Cieszymy się, że nasza córeczka coraz lepiej trzyma głowę i kontroluje jej ruchy. Już prawie się jej udaje utrzymać główkę kiedy z leżenia na plecach podciąga się ją za rączki do góry. To też jest ważna umiejętność. Każdego dnia prosimy Boga, aby dotykał się naszej córeczki i aby czynił w jej ciele symetrię: aby prawa rączka była tak ruchliwa jak lewa, aby prawe oko patrzało tak prosto jak lewe, aby prawa strona buzi była tak mimiczna jak prawa i inne rzeczy aby Bóg naprawiał w ciele Bianki. Cieszymy się jak Bianka już całkiem fajnie trzyma zabawki, jak próbuje chwytać wszystko co jest w zasięgu ręki, jak próbuje uruchamiać drugą rączkę, którą jeszcze nie potrafi nic zrobić.

Rozwój Bianki POSTĘPUJE TYLKO DZIĘKI BOGU, a nie dzięki temu, że gdzieś tam podobno naukowcy stwierdzili, że mózg jednak się regeneruje! Nie ma takiego człowieka, któremu by odrósł mózg, chyba, że mocą Bożą! Wiemy w jakim stanie był mózg naszej córeczki (wkrótce będzie nowe badanie TK), ale wiemy, że Boże możliwości są niczym nieograniczone, a to co jest teraz z Bianką to Boży cud, a wierzymy, że jeszcze większe rzeczy ujrzymy, że Bianka będzie siedzieć i raczkować, chodzić, że pójdzie za kilka lat do przedszkola, a potem do szkoły. I będzie się bardzo dobrze uczyć, a wszystko to będzie na świadectwo, że Bóg nie zapomniał o ludziach, których stworzył i ukochał. Że Bóg wciąż ratuje, pomaga i chce dla nas tego, co jest najlepsze i że “współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.” (Rz 8,28)

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” J 3:16

  Tagi:, , , , , ,  

Wakacje…?


Dnia: 12-07-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu - razem

Szkoła przetrwania z bliźniętami :)

Nasze kochane bliźnięta wypełniają nam każdy dzień od rana do wieczora. Od pewnego czasu jesteśmy tylko sami z Danielkiem i z Bianką. Nikodem wyjechał na wakacje i dziadkowie też pojechali na krótki urlop. Pocieszamy się, że nie mamy trojaczków, albo czworaczków, ale tak naprawdę to nie da się opisać ogromu zajęć jakie są nawet przy bliźniakach – to trzeba przeżyć samemu, żeby się przekonać. Dosyć powiedzieć, że zazwyczaj rano tylko pijemy kawę, bo to nie przeszkadza w porannej krzątaninie, a jakikolwiek pierwszy posiłek (śniadanie? lunch?) jemy dopiero około południa kiedy dzieci śpią. Ta przedpołudniowa drzemka to tak naprawdę jedyny spokojny czas w ciągu dnia, bo potem to już jest “kocioł” aż do wieczora.

Często są takie chwile, że nie wiadomo co zrobić najpierw: nakarmić Daniela, przebrać Biankę, wstawić pranie, dać psu pić, bo nosi w pysku miskę, czy odebrać telefon, który dzwoni już drugi raz. W tym wszystkim naprawdę wiele spraw schodzi na dalszy (czasem bardzo odległy) plan tylko dlatego, że dzień jest po prostu za krótki. Późnym wieczorem jednym z ostatnich punktów dnia jest OBIAD, O ILE UDA SIĘ GO PRZYGOTOWAĆ. Co do pory obiadu, to nawet Anglicy jedzą swój dinner dużo wcześniej, więc chyba bardziej wzorujemy się na Hiszpanach, którzy jedzą dopiero wtedy kiedy robi się chłodniej :)

Daniel na placu zabaw

portret z paluchem

rodzeństwo

rodzinka – prawie w komplecie

Obecna sytuacja ma taki plus, że Daniel jest z nami dłużej, że nie idzie na weekend do dziadków, a nasze relacje z nim są coraz bardziej zażyłe. Widzimy, że Daniel to wiercipięta, wszędzie go pełno i wszystko go interesuje. Najgorzej ma w tym wszystkim nasz pies Toffi, który non-stop musi być czujny, bo Daniel uwielbia ganiać go chodzikiem. Biedny pies szuka coraz to nowych kryjówek w ucieczce przed “prześladowcą”.

Wzajemne kontakty bliźniąt muszą odbywać się pod ścisłym nadzorem i wymagają natychmiastowej reakcji kiedy np. Daniel w przypływie radości zamierza wsadzić siostrze palec do oka. Na bardziej “cywilizowane” zabawy trzeba jeszcze poczekać, ale już teraz rodzeństwo nawiązuje relacje, głównie wokalne i naprawdę to słychać – Daniel coś tam krzyknie i nasłuchuje, Bianka się odezwie i chwila przerwy, potem znów Daniel jakby naśladując. Są takie momenty, że kiedy słyszymy ich pogaduchy z drugiego pokoju to łapiemy się, że trudno rozróżnić które akurat się odezwało.

Daniel łapie muchy

Bianeczka :)

U Bianki na razie nic nowego. Ostatnio jest taki dość długi czas stagnacji w rozwoju. Od jakiegoś czasu spodziewamy się ząbków, bo już się prawie przebijają dwa na dole. Bianka ma wciąż przykurcz mięśni żuchwy i choć jest lepiej, to jeszcze dużo brakuje do pełnego otwarcia ust. Inne problemy neurologiczne też jeszcze występują, ale na to nie patrzymy, bo wiemy, że żadna, nawet najlepsza rehabilitacja nie naprawi Biance mózgu i układu nerwowego, tylko Bóg może to zrobić.

Czasem przychodzą wątpliwości od przeciwnika, czasem jak na to wszystko patrzymy, to nam się wydaje, że się oszukujemy, że sobie to wszystko wymyślamy, żeby się pocieszyć w sytuacji  w jakiej się znaleźliśmy. Często widzimy, że na ludziach, którzy nie znają historii Bianki, nie robi żadnego wrażenia mówienie o uzdrowieniu, którego źródłem jest Bóg – albo traktują nas ze zrozumieniem, bo przecież każdy rodzic chce aby jego dzieci były zdrowe, albo nic nie komentują sądząc może, że jesteśmy jacyś religijnie nawiedzeni.

z Bianką na czereśniach

słodki sen

Bianka na balkonie

Diabeł tak wypaczył obraz Boga w dzisiejszym świecie, a do tego jeszcze każdego dnia walczy o nasze umysły: “uzdrowienie Bianki? to jakaś bajka, jest przecież tyle dzieci niepełnosprawnych, Bóg? przecież ta sytuacja trwa już tak długo i co? na uszkodzony mózg nie ma żadnego sposobu”. ALE DIABEŁ TO KŁAMCA!! ZAWSZE NIM BYŁ, JEST I BĘDZIE!! Jest tylko jedna rzecz, której on nie potrafi wypaczyć – SŁOWO BOŻE !!!!!

Tak właśnie, Słowo Boże pozostaje odwiecznie niezmienione i zawsze kiedy przychodzą podszepty, że może się łudzimy, że może wymyśliliśmy sobie tego całego Boga i uzdrowienie, zawsze w takich momentach patrzymy na Biblię. Bo Biblia to nie księga baśni, to Księga Prawdy i choćby diabeł podważał wszystkie argumenty przemawiające za uzdrowieniem Bianki, to Słowa Bożego nie ma mocy podważyć. Naprawdę nie jesteśmy ani fanatykami religijnymi, ani też nie zwariowaliśmy ze smutku.

Jezus kiedyś powiedział: “Ślepi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, a głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, ubogim opowiadana jest ewangelia. A błogosławiony jest ten, który się mną nie zgorszy” (Łk 7,22-23)

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.”

1Kor 2:9

  Tagi:, , , ,  

Dzieci beztrosko rosną…


Dnia: 14-06-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu - razem

Wytrzymamy te dwa lata :)

Godzina 23.00. Daniel i Bianka śpią. Dla nich dzisiejszy dzień już się skończył. My też marzymy tylko o tym, żeby wreszcie położyć się spać. Gdyby doba miała 48 godzin to jeszcze by było mało. Tyle rzeczy nie zrobionych… ale przecież noc jest od spania tym bardziej, że rano trzeba wstać i znów przebierać, karmić, poić i robić cała masę różnych rzeczy. A przecież dom to nie tylko bliźnięta. A życie to nie tylko dom. I dlatego tak nas stresują różne sprawy, na które po prostu nie starczyło dziś czasu…

Bianeczka słodko śpi

nasza córeczka

oczy się śmieją

ojciec i syn

Daniel pomaga tacie w pracy

Rodzice bliźniąt mówią, że najtrudniejszy jest pierwszy rok, może dwa. I jak już czasami jest nam bardzo ciężko, to tylko powtarzamy: “wytrzymamy te dwa lata, wytrzymamy te dwa lata” i przytulamy nasze bliźnięta – pamiętamy jak chcieliśmy być w domu z dziećmi kiedy Bianka leżała w szpitalu. Takie życie jak teraz było naszym pragnieniem… Dziękujemy Bogu za każdy dzień, który daje nam przeżywać. Dziękujemy Jezusowi, że Jego śmierć na krzyżu to nasze zbawienie i uzdrowienie, to nasze życie. Bez Boga byśmy zginęli, a nasza córeczka byłaby głęboko upośledzona jeśli by w ogóle żyła. Bogu zawdzięczamy ratunek i cieszymy się, że to, co nas spotkało będzie wykorzystane na chwałę Bożą i na potwierdzenie tego, że Bóg się nie zmienił i że ma moc przemienić KAŻDE, nawet najbardziej beznadziejne położenie! Za królem Dawidem możemy powtarzać: “Tęsknie oczekiwałem Pana: Skłonił się ku mnie i wysłuchał wołania mojego. Wyciągnął mnie z dołu zagłady, z błota grząskiego. Postawił na skale nogi moje. Umocnił kroki moje. Włożył w usta moje pieśń nową, pieśń pochwalną dla Boga naszego. Ujrzy go wielu i ulęknie się, i ufać będą Panu” (Ps 40,2-4)

Zbliża się północ. Nasze bliźnięta śpią. I my też już idziemy spać, choć chcielibyśmy napisać dużo więcej. Błogosławimy nasze dzieciaczki w imieniu Jezusa Chrystusa na tę noc i dziękujemy naszemu kochanemu Bogu za Nikodema, Biankę i Daniela.

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.”

1Tes 5:16-18

  Tagi:, , ,  
Starsze wpisy »