Bianka zaczyna się uśmiechać
Czas płynie nieubłaganie – prawie się nie obejrzeliśmy, kiedy nasze bliźnięta skończyły 5 miesięcy życia! Minęła zima, a z nią czas smutku, bólu i troski. O szpitalu już prawie zapomnieliśmy. To wszystko wydaje się jak jakiś sen, który się kiedyś przyśnił. Gdyby nie dokumentacja medyczna i blizny na główce Bianki, trudno by było uwierzyć w to wszystko, co przeszliśmy. Życie naszej córeczki to cud Boży – to, że została uratowana od śmierci i że zdrowieje! Od czasu wyjścia ze szpitala minęło 3,5 tygodnia, a Bianka nadrobiła w rozwoju prawie 3 miesiące! Jest coraz bardziej aktywna i coraz częściej “gada”, bardzo żywo reaguje na rozmowy i kontakt z nami i czasem wprost nas rozśmiesza różnymi odgłosami jakie uda się jej wyartykułować. Bianka jest po prostu śliczna, słodka i kochana! Rozczula nas kiedy patrzymy na nią jak śpi – tak ufnie i spokojnie, jakby już wcale nie pamiętała o niedawnych przeżyciach. Naprawdę trudno sobie wyobrazić jaki to był dla niej koszmar – dziękujemy Bogu, że już się skończył i wierzymy, że JUŻ SIĘ NIGDY NIE POWTÓRZY!
Bianka rozczula nas kiedy się budzi i przeciąga tak beztrosko, a potem otwiera oczy i rozgląda się z zaciekawieniem. Bianka śpi bardzo czujnie, a ponieważ jeszcze ma problem z domykaniem powiek, żartujemy, że ona nawet jak śpi “ma wszystko na oku”. Widać to dobrze kiedy jedziemy samochodem i trzeba stanąć przed światłami, wtedy nie mija 5 sekund, a Bianka zaczyna się kręcić i marudzić, bo samochód jest przecież od tego, żeby jechał, a stanie w korkach jest takie nudne
u mamy na rękach
W ostatnich dniach zauważyliśmy, że Bianka zaczęła się do nas uśmiechać! Na razie są to jeszcze bardzo nieśmiałe jakby “grymasy”, ale dla nas, są to najwspanialsze prezenty od naszego Pana! Bo cóż może sprawić więcej radości jak pierwsze uśmiechy dziecka? Do niedawna życie naszej córeczki było pełne strachu i potwornego bólu, a jej buzia była całkowicie nieruchoma. Tylko oczy wyrażały emocje – smutek, przerażenie, cierpienie. Tak ciężko było nam na to patrzeć… Odkąd jesteśmy w domu spojrzenie Bianki zaczęło się zmieniać, straciło powagę i skupiony wyraz, a nabrało takiej radości życia. Choć jej buzia nie jest jeszcze uruchomiona i często jeszcze jest w niej jakieś takie ogólne napięcie, to widać, że naprawdę nasza córeczka jest bardzo dotykana przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa – każdy dzień (nawet jeśli pozornie nic się nie dzieje) wierzymy i widzimy, że przynosi uzdrowienie i poprawę. A najlepiej świadczą o tym właśnie jej pierwsze uśmiechy. One są po prostu jak słońce w deszczowy dzień! Piękne i promienne! Bogu niech będzie za to chwała, bo On to sprawia. On to czyni dla Bianki i dla nas, ale też na świadectwo “że Pan jest Bogiem na niebie w górze i na ziemi w dole, nie ma innego!” (5Mojż 4,39)
bystre spojrzenie
nasza “sasanka” wśród przebiśniegów
Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.
“Ale ja opiewać będę moc twoją, rano weselić się będę z łaski twojej, boś Ty był twierdzą moją i ucieczką w czasie mej niedoli.”
Ps 59:17