“Powrót do Boga”
Ubiegły weekend spędziliśmy w Stolicy. Zostawiliśmy Nikodema u dziadków, Biankę u cioci Agnieszki i pojechaliśmy na post, który przez weekend odbywał się w Kościele Chrześcijan Wiary Ewangelicznej “Spichlerz” w Warszawie.
Był to dla nas bardzo owocny czas społeczności z Bogiem – czas uwielbienia, czas modlitwy i karmienia się Słowem Bożym. W sobotę spędziliśmy w kościele 10 godzin! Słuchaliśmy świadectw i sami też mówiliśmy o tym, co przez ostatnie miesiące przeżywamy z Bogiem – mówiliśmy o trudnym doświadczeniu choroby Bianki, Bożym prowadzeniu i o tym, co Bóg nam przez ten czas pokazał. Modliliśmy się też razem z innymi, którzy zgromadzili się na poście modlitwą zgody o pełnię zdrowia dla naszej córeczki, a “Taka zaś jest ufność, którą mamy do Niego [Boga], iż jeżeli prosimy o coś według Jego woli, wysłuchuje nas.” (1J 5,14)
Post zatytułowany był “Powrót do Boga”. W dzisiejszych czasach jest tak wiele rzeczy, które odciągają uwagę od tego, co ma być najważniejsze w życiu wierzącego. Bóg nie tylko czeka na “nowe owieczki”, ale wciąż woła każdą, która choć na krok oddala się od owczarni. Dobry Pasterz wie, że poza Jego stadem nie ma dla owiec życia – jest ciemność, strach, mozół i rozczarowanie własnymi wysiłkami. Jeśli jednak jesteśmy daleko od Jezusa, MUSIMY WRÓCIĆ, zdążyć wrócić, zanim On wróci na ziemię by zabrać swój kościół.
to my
Daga
uwielbienie
modlitwa
Słowo głoszone na niedzielnym nabożeństwie mówiło o kryzysach w życiu wierzącego. Taki kryzys jest pewnym rodzajem sądu, bo jeśli przychodzi do naszego życia osądza naszą dotychczasową “budowlę” zgodnie ze słowem 1Kor 3,11-13: “Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień”. Sąd nie ma na celu nas zniszczyć, lecz ocenić nasz fundament i to, co na nim “budujemy”. Ogień sądu wypala niewłaściwe rzeczy w naszym życiu, sąd weryfikuje naszą wiarę, nasze myślenie, nasze postępowanie. Sąd ma wstrząsnąć naszym życiem, bo wtedy “rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie (…), aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można”. (Hebr 12,27)
Chwała Bogu za kryzysy, bo bez nich nie wiedzielibyśmy czy idziemy dobrą drogą w życiu i czy przypadkiem nie budujemy budowli ze słomy czy siana. Chwała Bogu, za Boże sądy, bo jeśli “jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni.”
Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.
“Pan jest mocą moją i tarczą moją. W nim zaufało serce moje i doznałem pomocy, rozweseliło się serce moje i pieśnią moją będę go sławił.”
Ps 28:7