Stan Bianki jest poważny
Ostatnia operacja Bianki była najcięższa spośród wszystkich, które dotychczas nasza córeczka przeszła. Trwała ona 3 godziny w trakcie których cały czas walczyliśmy w modlitwie piętro wyżej nad salą operacyjną. Z jakichś powodów ta modlitwa miała duże duchowe znaczenie, ponieważ Bóg dał nam wyraźnie do zrozumienia, że nie powinniśmy jechać do domu (a już wyjeżdżaliśmy samochodem ze szpitala) lecz zostać i modlić się do końca operacji. Po operacji rozmawialiśmy z lekarzem, który poinformował nas, że zostało zrobione to co planowano ale, choć nie wystąpiły żadne komplikacje decydujące znaczenie będą miały następne dni, chodziło o to czy Bianka w ogóle wybudzi się z narkozy i jak się będzie zachowywać po tak ciężkiej operacji. Dowiedzieliśmy się też, że Bianeczka ma w główce zamiast większości mózgu blizny, błony, bąble i bliżej nieokreślone twory z tkanki glejowej.
W trakcie naszej modlitwy zostaliśmy poruszeni do wyznawania tego, że mózg Bianki ma ulec odbudowie, wiec z wiarą walczyliśmy o to. Mamy przeświadczenie, że czas tego wszystkiego powoli dobiega kresu, wynika ono ze słów które otrzymujemy od Pana i z faktu że Bianka już się znajduje u kresu możliwości. Sami lekarze mówią, że w tej sytuacji pozostał już tylko cud.
Jest to dla nas trudna próba. Na ten moment stan Bianki jest bardzo ciężki. Ma cały czas za wysokie tętno, spuchnięta głowę, ciemiączko jest napięte jakby założony wczoraj dren nie funkcjonował. Bardzo ja wszystko boli, przy jakimkolwiek mocniejszym dotknięciu aż piszczy z bólu
Nie chce też spać w łóżeczku tylko się pręży, jedyne miejsce gdzie jest względnie spokojna to ręce mamy które ją cały czas troskliwie obejmują.
Nasze seraca płaczą kiedy patrzymy jak cierpi Bianeczka. – (Jak musi się czuć nasz Pan gdy my odchodzimy od Niego i ponosimy tego konsekwencje a On na to patrzy i nic nie może zrobić bo to kwestie naszych wyborów.) – Trudno jest mieć nam wiarę, przychodzi zwątpienie i różne pytania. Widok wózków z fajnymi dzieciaczkami na ulicy powoduje w nasz rożne emocje począwszy od smutku, żalu a skończywszy na zazdrości. Trzymamy sie tylko dzięki JEZUSOWI bez niego dawno bysmy już “polegli.
Mamy w tym wwszyskim WIARĘ, że ta cała sytacja ma sens. Mowiemy każdemu wokół o stanie naszej dziwczynki i o tym ze Jezus jej całkowicie odbuduje zniszczony mózg, w przeciwnym wypadku dawno by juz nie żyła.
Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.
Panie, Władco nasz, jak wspaniałe jest imię twoje na całej ziemi! Ty, któryś wyniósł majestat swój na niebiosa.
Z ust dzieci i niemowląt ugruntowałeś moc na przekór nieprzyjaciołom swoim. Aby poskromić wroga i mściciela.
Ps. 8:2-3