Bianka: powoli do przodu
Cieszymy się naszymi dzieciaczkami, patrzymy jak rosną i rozwijają się. Całe nasze życie kręci się wokół Danielka i Bianki, przynajmniej na razie. Najtrudniejszy jest początek tygodnia, zwłaszcza pierwsze 5 dni
Daniel “idzie” do dziadków w sobotę, wtedy w domu robi się trochę spokojniej. Zabieramy go we wtorek kiedy wracamy z Bianką z ćwiczeń w ośrodku rehabilitacji. Nasz synek już chyba się przyzwyczaił do takiego “przemieszczania”, nie widać, żeby był jakiś zestresowany. Wszędzie tak samo rozrabia i czy nam, czy dziadkom tak samo “daje popalić”.
Daniel z grzechotką
dorwałem odkurzacz
ciekawość z dystansem
Daniel to wulkan energii!!! Wszędzie go pełno, nie usiedzi na miejscu nawet przy jedzeniu (na szczęście nie ma z tym problemu), ciągle szuka nowych wrażeń, a jeśli sam się zabawi to tylko przez chwilę. Uwielbia wszelkie rodzaje szalonych zabaw, ku uciesze taty, którego nie trzeba namawiać do różnych gonitw i “wygłupów”. Babcia Tereska wspomina, że Marcin był też takim energicznym dzieckiem, więc wiadomo po kim Danielek odziedziczył apetyt na życie! A nic na to nie wskazywało kiedy się urodził!
Przypominamy sobie, że przez pierwsze miesiące właściwie zachowywał się jakby się jeszcze nie urodził – spał i spał i spał, zasypiał przy jedzeniu, na które trzeba było go budzić. Kiedy go odwiedzaliśmy u dziadków, to najczęściej nawet nie udało nam się zobaczyć jego otwartych oczu. Daniel wcale nie interesował się światem, nie płakał, a kiedy czasem się rozglądał, to jakby pytał “co ja tutaj robię?”
stoję w łóżeczku
stoję przy Biance
już sam jem mleko
chodzę za ręce
Już teraz widać, że Daniel ma “charakter” i będziemy potrzebować dużo mądrości od Boga w wychowaniu naszej najmłodszej pociechy. Cóż, życie to wyzwanie nie tylko dla małych dzieci, ale też dla rodziców małych dzieci…
Bianka ma wreszcie pierwszego ząbka na wierzchu i jeszcze bardziej “pakuje” paluchy do buzi. Czasem widać, że dokucza jej ząbkowanie, zwłaszcza wieczorami jest już marudna i nerwowa, lubi być na rękach, a odłożona natychmiast uderza w płacz. Bianeczka jest bardzo towarzyska, czasem poleży sama i porozgląda się, pobawi zabawkami, ale lubi wiedzieć, że mama jest blisko – kiedy gdzieś “mignie” przechodząc, Bianka to oczywiście zauważa i od razu “nawołuje” żeby się upewnić, że mama o niej nie zapomniała w natłoku obowiązków. Mama jest w życiu Bianki niezastąpiona, może nie być jej jedynie przez 10-15 minut, zanim Bianka nie zauważy, że mamy nie ma, bo jak już się zorientuje, to wtedy zaczyna płakać tak, że nie można jej uspokoić. Nic nie pomaga – bujanie, śpiewanie, “tłumaczenie”, że mama wyszła tylko na chwilę do sklepu. Tak to Bianka różni się od swojego braciszka, bo dla niej widać bardziej liczą się kontakty z ludźmi, niż atrakcje płynące z otoczenia. Daniel jak jest za długo w jednym miejscu, to szybko się nudzi, Bianka najlepiej czuje się w domu, bo świat na zewnątrz nadal jeszcze jest dla niej źródłem różnych stresów.
2 x nosidełko 6kg + Bianka 7 kg + Daniel 10kg + reklamówka 2kg Razem 25 kg
poczytaj nam mamo !!!
przybij piątkę!
Z powodu choroby jaką przeszła Bianka przyswaja świat wolniej i wszelkie szybkie bodźce są poza jej postrzeganiem. W rozwoju fizycznym, to ciągle czekamy na to, kiedy nasza dziewczynka przewróci się sama z pleców na brzuch, a potem znów na plecy. Wiemy, że będzie to przełom, kiedy to opanuje, ale chociaż jest coraz bardziej ruchliwa, jeszcze tego nie umie. Tak samo nie potrafi jeszcze podnosić główki kiedy leży na brzuchu. To dość duże opóźnienie, ale ufamy w tym Bogu, bo wiemy, że mocą ludzką to się nie stanie, żeby Bianka rozwijała się prawidłowo. Dobrze pamiętamy jakim marzeniem dla nas było, aby Bianka w ogóle nas zauważała (żeby widziała), żeby się uśmiechała, albo w jakikolwiek sposób reagowała na dźwięki, na przytulenie, na słowa. Ona nawet nie zamykała oczu jak spała, nie mówiąc o mruganiu! Przez pierwsze 4 miesiące szpitalu, oprócz ciągłego stresu, bardzo dołujące było to, że z naszą córeczką nie było żadnego, najmniejszego kontaktu, jakbyśmy pielęgnowali 3-kilowy worek marchewki, a nie dziecko. Dlatego wiemy, że Bóg jest wielki! Widzimy jak nasza córeczka wspaniale się uśmiecha, jak odpowiada na zagadywanie, jak uwielbia kiedy się jej śpiewa, jak śmieje się w odpowiedzi na różne łaskotania i buziaki. CHWAŁA BOGU!!!
Bianeczka
Cieszymy się, że nasza córeczka coraz lepiej trzyma głowę i kontroluje jej ruchy. Już prawie się jej udaje utrzymać główkę kiedy z leżenia na plecach podciąga się ją za rączki do góry. To też jest ważna umiejętność. Każdego dnia prosimy Boga, aby dotykał się naszej córeczki i aby czynił w jej ciele symetrię: aby prawa rączka była tak ruchliwa jak lewa, aby prawe oko patrzało tak prosto jak lewe, aby prawa strona buzi była tak mimiczna jak prawa i inne rzeczy aby Bóg naprawiał w ciele Bianki. Cieszymy się jak Bianka już całkiem fajnie trzyma zabawki, jak próbuje chwytać wszystko co jest w zasięgu ręki, jak próbuje uruchamiać drugą rączkę, którą jeszcze nie potrafi nic zrobić.
Rozwój Bianki POSTĘPUJE TYLKO DZIĘKI BOGU, a nie dzięki temu, że gdzieś tam podobno naukowcy stwierdzili, że mózg jednak się regeneruje! Nie ma takiego człowieka, któremu by odrósł mózg, chyba, że mocą Bożą! Wiemy w jakim stanie był mózg naszej córeczki (wkrótce będzie nowe badanie TK), ale wiemy, że Boże możliwości są niczym nieograniczone, a to co jest teraz z Bianką to Boży cud, a wierzymy, że jeszcze większe rzeczy ujrzymy, że Bianka będzie siedzieć i raczkować, chodzić, że pójdzie za kilka lat do przedszkola, a potem do szkoły. I będzie się bardzo dobrze uczyć, a wszystko to będzie na świadectwo, że Bóg nie zapomniał o ludziach, których stworzył i ukochał. Że Bóg wciąż ratuje, pomaga i chce dla nas tego, co jest najlepsze i że “współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.” (Rz 8,28)
Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.
Więcej filmów na naszym kanale YouTube
“Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” J 3:16