Nowe (stare) wieści


Dnia: 24-12-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu - razem

Zmęczenie większe niż wyrzuty sumienia

Znów minęło sporo czasu w naszym życiu rodzinnym. Bianka i Daniel mają już rok i dwa miesiące. Do dnia pierwszych urodzin każdy dzień naszych bliźniąt był pierwszy i tak zatoczyło się pierwsze koło. Przed nami druga zima, potem druga wiosna, lato… itd.

Można by “na okrągło” pisać o tym co się dzieje u naszych dzieciaczków. Każdy rodzic wie, że u małego dziecka ciągle jest coś nowego, czasem z dnia na dzień pojawiają się nowe umiejętności. Na przykład Daniel: jeszcze niedawno stał samodzielnie, potem zaczął chodzić (dwa tygodnie po pierwszych urodzinach), dziś już prawie biega, a już opanowuje nową umiejętność – wchodzenie na tapczan. Naprawdę jest o czym pisać, ale… nie ma na to czasu.

W  sumie brak wiadomości to jest dobra wiadomość, bo to oznacza, że wszystko u nas toczy się w porządku. Najwięcej czasu na pisanie mieliśmy rok temu kiedy każdy dzień spędzaliśmy w szpitalu przy Biance. Wtedy wpisy pojawiały się codziennie. Dziś nie mamy na nic czasu i każdy dzień mija ZA SZYBKO, ale dziękujemy Bogu, że nie jesteśmy w szpitalu, że jesteśmy razem i wszyscy są zdrowi. Ale jeszcze trochę o dniach minionych: poniżej fotki z urodzin “roczkowych” (niby nie tak dawno, ale to już było dwa miesiące temu!)

dekorowanie pokoju

tort

Daniel

Bianka

celebracja urodzin

Urodziny najbardziej podobały się Danielowi, który uwielbia kiedy wokoło dużo się dzieje: balony, świeczki, goście itp. Bianka wprost przeciwnie nie lubi hałasu i tłoku, a dmuchanie urodzinowej świeczki zwyczajnie przespała. W jej przypadku jeszcze nie czas na pierwsze urodziny – choć metrykalnie jest bliźniaczą siostrą Daniela, tak naprawdę ma spory poślizg w rozwoju. I dlatego postanowiliśmy, że Bianeczka będzie miała swój osobny tort “roczkowy” kiedy postawi pierwsze kroki. Do tego czasu, to chyba jeszcze trochę miesięcy upłynie, ale wiemy, że ten dzień przyjdzie – wierzymy, a kiedy to nastąpi to Bóg wie dokładnie.

Bianka jest na chwilę obecną na etapie 5-6 miesiąca. Rozwój postępuje powoli, ale podobno “książkowo”, to znaczy tak mówi pan Piotr, który bardzo fachowo i cierpliwie przeprowadza cały zestaw ćwiczeń rehabilitacyjnych. Te ćwiczenia dużo Biance dają, ale czasem już jesteśmy zmęczeni jeżdżeniem na rehabilitację i zniechęceni różnymi problemami. Chcielibyśmy, żeby to wszystko szło jakoś szybciej, żeby jakoś przyśpieszyć umiejętności naszej córeczki. Ale wiemy, że Bóg uczy nas zaufania i cierpliwości, bo któż z nas “może troskliwą zapobiegliwością dodać do swojego wzrostu łokieć jeden?” (Łk 12,25) Pamiętamy o tym, co przeszliśmy z Bianką, jaka ona była chora i ile razy było nam dużo ciężej niż jest teraz. Widzimy też ile już “problemów” Bóg dotknął w Biance i ile “spraw” załatwił, a przecież nie byliśmy w stanie nic z tym zrobić. Nasz dobry Bóg o wszystko troszczy, więc: “Dlaczego szybciej? Nasze dziś, nasze jutro do Pana należy. Dokąd się zatem spieszyć?”

modna czapka

na kolanach u mamy

piękne ząbki

Bianka i Daniel (brat)

Bianka i drugi Daniel (kolega)

Cieszymy się z wszelkich postępów Bianeczki (o tym napiszemy w następnym wpisie). Rozwój ruchowy to tylko jeden z aspektów rozwoju naszej dziewczynki. Wiemy, że przecież jeszcze potrzeba aby Bianka rozwijała się emocjonalnie i społecznie, a do tego też potrzebny jest zdrowy mózg i układ nerwowy. Wiemy, że zapalenie opon zostawiło wiele uszkodzeń nerwów i konsekwencji, z którymi się zmagamy, ale wierzymy, że prawdziwy i realnie działający Bóg ma moc usunąć wszelkie przekleństwo choroby.

zabawa Bianki z balonikiem

idzie raczek nieboraczek…

chrumki i chichy

Ostatnio po raz kolejny zmieniliśmy “rozkład tygodniowy” w naszym domu. Daniel jest z nami od piątku, przez weekend. W niedziele chodzimy razem do naszego kościoła, bo Daniel jest już na tyle duży, żeby go wdrażać w niedzielne społeczności. W poniedziałek Daniel jest jeszcze u nas, mimo, że z Bianką trzeba jechać na ćwiczenia, potem we wtorek, kiedy znów są ćwiczenia, odwozimy Danielka do dziadków. W środę znów ćwiczenia Bianki, a w czwartek dzień bez ćwiczeń, ale trzeba za to sprzątać i robić jakieś inne rzeczy (np. zakupy), bo w piątek znów jesteśmy razem.

I tak toczy się dzień za dniem i tydzień za tygodniem. Nadal bliźnięta wypełniają nam 100% czasu, choć teraz kiedy Daniel chodzi jest już trochę łatwiej. Generalnie sprawy nie związane z ich ciągłymi potrzebami schodzą na dalszy plan. A kiedy już nastaje wieczór i zdarzy się, że oboje śpią (rzadko, bo Bianka chodzi spać razem z nami), nie mamy już na nic siły i choć jest tyle zaległych rzeczy, zmęczenie bierze górę nad wyrzutami sumienia.

syneczek tatunia

gitarzyści

jem sam banana :)

szalone zabawy

pierwsze dreptania Daniela

W Ewangelii św. Marka mowa jest o kobiecie, która cierpiała od 12 lat na nieuleczalną chorobę. Wiele kazań można usłyszeć na podstawie tego fragmentu (Mk 5,25-34) np. o wierze tej niewiasty, jej determinacji i pragnieniu dostania się w pobliże Jezusa. Ale ostatnio zauważyłam jeszcze jedną rzecz w tym “nieuleczalnym przypadku”. Ta cierpiąca kobieta NIGDY NIE POGODZIŁA SIĘ Z CHOROBĄ, którą przeżywała. Przez 12 lat chodziła od lekarza do lekarza, choć oni rozkładali ręce. Na pewno nie raz było jej bardzo ciężko, Pismo mówi, że wydała na lekarzy wszystkie pieniądze, a nic to nie pomogło i jeszcze się pogorszyło. Na pewno wiele razy usłyszała, że na jej przypadłość nie ma lekarstwa. Gdyby się pogodziła z chorobą, przestałaby szukać pomocy i pewnie nie poszłaby na spotkanie z Jezusem.

Wielu ludzi godzi się z chorobą, wielu uważa, że Bóg tak chciał, że choroba jest wręcz jakimś “błogosławieństwem cierpienia”. Jest pogląd, że akceptacja choroby jakoś pomaga żyć. Kiedy patrzę na Biankę mam tylko jedno pragnienie: by była CAŁKOWICIE ZDROWA. Wiadomo, życie codzienne ma normalny przebieg, jest rehabilitacja i wizyty u lekarzy, jest trud i różne problemy pielęgnacyjne. Ale w tym wszystkim NIGDY nie pogodzę się z żadną konsekwencją, ani jakąkolwiek niepełnosprawnością, która mogłaby pozostać w życiu mojej córeczki. Ta kobieta z Ewangelii nie pogodziła się z chorobą i… została całkowicie uzdrowiona!

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“I rzekł im (niewidomym) Jezus: Czy wierzycie, że mogę to uczynić? Rzekli Mu: Tak jest, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech się wam stanie.”

Mat 9:28-29

  Tagi:, , , , ,  

Daniel: taranem przez życie


Dnia: 22-08-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu - razem

Bianka: powoli do przodu

Cieszymy się naszymi dzieciaczkami, patrzymy jak rosną i rozwijają się. Całe nasze życie kręci się wokół Danielka i Bianki, przynajmniej na razie. Najtrudniejszy jest początek tygodnia, zwłaszcza pierwsze 5 dni :) Daniel “idzie” do dziadków w sobotę, wtedy w domu robi się trochę spokojniej. Zabieramy go we wtorek kiedy wracamy z Bianką z ćwiczeń w ośrodku rehabilitacji. Nasz synek już chyba się przyzwyczaił do takiego “przemieszczania”, nie widać, żeby był jakiś zestresowany. Wszędzie tak samo rozrabia i czy nam, czy dziadkom tak samo “daje popalić”.

Daniel z grzechotką

dorwałem odkurzacz :)

ciekawość z dystansem

Daniel to wulkan energii!!! Wszędzie go pełno, nie usiedzi na miejscu nawet przy jedzeniu (na szczęście nie ma z tym problemu), ciągle szuka nowych wrażeń, a jeśli sam się zabawi to tylko przez chwilę. Uwielbia wszelkie rodzaje szalonych zabaw, ku uciesze taty, którego nie trzeba namawiać do różnych gonitw i “wygłupów”. Babcia Tereska wspomina, że Marcin był też takim energicznym dzieckiem, więc wiadomo po kim Danielek odziedziczył apetyt na życie! A nic na to nie wskazywało kiedy się urodził!

Przypominamy sobie, że przez pierwsze miesiące właściwie zachowywał się jakby się jeszcze nie urodził – spał i spał i spał, zasypiał przy jedzeniu, na które trzeba było go budzić. Kiedy go odwiedzaliśmy u dziadków, to najczęściej nawet nie udało nam się zobaczyć jego otwartych oczu. Daniel wcale nie interesował się światem, nie płakał, a kiedy czasem się rozglądał, to jakby pytał “co ja tutaj robię?”

udało się, wywróciłem świat do góry nogami :)

stoję w łóżeczku

stoję przy Biance

już sam jem mleko

chodzę za ręce

pierwsze raczkowanie

Już teraz widać, że Daniel ma “charakter” i będziemy potrzebować dużo mądrości od Boga w wychowaniu naszej najmłodszej pociechy. Cóż, życie to wyzwanie nie tylko dla małych dzieci, ale też dla rodziców małych dzieci…

Bianka ma wreszcie pierwszego ząbka na wierzchu i jeszcze bardziej “pakuje” paluchy do buzi. Czasem widać, że dokucza jej ząbkowanie, zwłaszcza wieczorami jest już marudna i nerwowa, lubi być na rękach, a odłożona natychmiast uderza w płacz. Bianeczka jest bardzo towarzyska, czasem poleży sama i porozgląda się, pobawi zabawkami, ale lubi wiedzieć, że mama jest blisko – kiedy gdzieś “mignie” przechodząc, Bianka to oczywiście zauważa i od razu “nawołuje” żeby się upewnić, że mama o niej nie zapomniała w natłoku obowiązków. Mama jest w życiu Bianki niezastąpiona, może nie być jej jedynie przez 10-15 minut, zanim Bianka nie zauważy, że mamy nie ma, bo jak już się zorientuje, to wtedy zaczyna płakać tak, że nie można jej uspokoić. Nic nie pomaga – bujanie, śpiewanie, “tłumaczenie”, że mama wyszła tylko na chwilę do sklepu. Tak to Bianka różni się od swojego braciszka, bo dla niej widać bardziej liczą się kontakty z ludźmi, niż atrakcje płynące z otoczenia. Daniel jak jest za długo w jednym miejscu, to szybko się nudzi, Bianka najlepiej czuje się w domu, bo świat na zewnątrz nadal jeszcze jest dla niej źródłem różnych stresów.

2 x nosidełko 6kg + Bianka 7 kg + Daniel 10kg + reklamówka 2kg Razem 25 kg

poczytaj nam mamo !!!

przybij piątkę!

Z powodu choroby jaką przeszła Bianka przyswaja świat wolniej i wszelkie szybkie bodźce są poza jej postrzeganiem. W rozwoju fizycznym, to ciągle czekamy na to, kiedy nasza dziewczynka przewróci się sama z pleców na brzuch, a potem znów na plecy. Wiemy, że będzie to przełom, kiedy to opanuje, ale chociaż jest coraz bardziej ruchliwa, jeszcze tego nie umie. Tak samo nie potrafi jeszcze podnosić główki kiedy leży na brzuchu. To dość duże opóźnienie, ale ufamy w tym Bogu, bo wiemy, że mocą ludzką to się nie stanie, żeby Bianka rozwijała się prawidłowo. Dobrze pamiętamy jakim marzeniem dla nas było, aby Bianka w ogóle nas zauważała (żeby widziała), żeby się uśmiechała, albo w jakikolwiek sposób reagowała na dźwięki, na przytulenie, na słowa. Ona nawet nie zamykała oczu jak spała, nie mówiąc o mruganiu! Przez pierwsze 4 miesiące szpitalu, oprócz ciągłego stresu, bardzo dołujące było to, że z naszą córeczką nie było żadnego, najmniejszego kontaktu, jakbyśmy pielęgnowali 3-kilowy worek marchewki, a nie dziecko. Dlatego wiemy, że Bóg jest wielki! Widzimy jak nasza córeczka wspaniale się uśmiecha, jak odpowiada na zagadywanie, jak uwielbia kiedy się jej śpiewa, jak śmieje się w odpowiedzi na różne łaskotania i buziaki. CHWAŁA BOGU!!!

Bianeczka

zdolności wokalne

Cieszymy się, że nasza córeczka coraz lepiej trzyma głowę i kontroluje jej ruchy. Już prawie się jej udaje utrzymać główkę kiedy z leżenia na plecach podciąga się ją za rączki do góry. To też jest ważna umiejętność. Każdego dnia prosimy Boga, aby dotykał się naszej córeczki i aby czynił w jej ciele symetrię: aby prawa rączka była tak ruchliwa jak lewa, aby prawe oko patrzało tak prosto jak lewe, aby prawa strona buzi była tak mimiczna jak prawa i inne rzeczy aby Bóg naprawiał w ciele Bianki. Cieszymy się jak Bianka już całkiem fajnie trzyma zabawki, jak próbuje chwytać wszystko co jest w zasięgu ręki, jak próbuje uruchamiać drugą rączkę, którą jeszcze nie potrafi nic zrobić.

Rozwój Bianki POSTĘPUJE TYLKO DZIĘKI BOGU, a nie dzięki temu, że gdzieś tam podobno naukowcy stwierdzili, że mózg jednak się regeneruje! Nie ma takiego człowieka, któremu by odrósł mózg, chyba, że mocą Bożą! Wiemy w jakim stanie był mózg naszej córeczki (wkrótce będzie nowe badanie TK), ale wiemy, że Boże możliwości są niczym nieograniczone, a to co jest teraz z Bianką to Boży cud, a wierzymy, że jeszcze większe rzeczy ujrzymy, że Bianka będzie siedzieć i raczkować, chodzić, że pójdzie za kilka lat do przedszkola, a potem do szkoły. I będzie się bardzo dobrze uczyć, a wszystko to będzie na świadectwo, że Bóg nie zapomniał o ludziach, których stworzył i ukochał. Że Bóg wciąż ratuje, pomaga i chce dla nas tego, co jest najlepsze i że “współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.” (Rz 8,28)

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” J 3:16

  Tagi:, , , , , ,  

Cieszymy się latem…


Dnia: 03-08-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu - razem

Cieszymy się dziećmi…

Czas płynie naprawdę szybko i tak nasze dzieciaczki skończyły 10 miesięcy. Postępy Daniela widać prawie z dnia na dzień – dawno już siedzi i biega w chodziku, ale bynajmniej go to nie zadowala. To cud stworzenia kiedy dziecko w ciągu 1 roku z bezbronnego noworodka staje się samodzielnie chodzącym malcem. Daniel wprawdzie jeszcze nie chodzi, ale jakaś nadprzyrodzona siła (wiemy Jaka :) ) codziennie pcha go w tym kierunku. Czasem patrzymy na niego zmęczeni i zastanawiamy się co każde mu po raz pięćdziesiąty łapać się barierki łóżeczka i tak zapamiętale ćwiczyć najpierw klękanie, potem wstawanie itd. I wcale nie jest ważne ile razy Daniel się przy tym przewróci czy uderzy – jak udajemy, że nie widzimy to nawet nie płacze, ale za to ile radości ma kiedy wreszcie się coś uda!

szuflada pełna tajemnic

“młody lew” o dzikim sercu

Dla Daniela życie to dobra zabawa i ważne jest, żeby sceneria zmieniała się szybko i malowniczo. Jedynymi momentami kiedy Danielek jest mniej ruchliwy jest sen, tak – mniej ruchliwy, bo nawet w nocy często zmienia pozycje (dlatego śpi sam w łóżeczku, a Bianka z nami) i oczywiście przykrywanie go czymkolwiek nie ma najmniejszego sensu, bo trzeba by było to robić co godzinę. Tak więc Daniel śpi jak chce, a my dziękujemy Bogu, że śpi całą noc, na ogół tak od 22.00-9.00 rano.

zabawy na balkonie

już próbuje wstać :)

Lato to taki fajny czas (mogło by trwać cały rok…) kiedy jest ciepło i nie trzeba ubierać dużo rzeczy i nie obawiamy się chorób, ale kiedy ma się dwoje maluchów, to nawet wyjazd do “miasta” wymaga sporego zachodu. Samo przygotowanie do wyjścia z domu zabiera godzinę, a i noszenie dzieci + foteliki + asortyment na wszelkie przewidywane sytuacje – czasem na samą myśl, że trzeba gdzieś pojechać… zaczynamy się modlić się o chcenie i wykonanie.

A często zdarza się jak na zdjęciu poniżej (i nie chodzi wcale o reklamę słynnego polskiego marketu):

alarm karmieniowy

gdzie my, tam dzieci

na spacerze

wieczorny wypad

Choć nie planowaliśmy w tym roku żadnych wakacji, w lipcu byliśmy na małym wypoczynku w Międzyzdrojach, ale tylko z Nikodemem i Bianką, bo nie dalibyśmy rady jeszcze z Danielem. I tak byliśmy załadowani po dach i przyczepka, bo przecież trzeba było wziąć łóżeczko turystyczne i wózek i całą masę innych rzeczy, które normalnie w domu są pod ręką. W sumie czy się jedzie na kilka dni czy na miesiąc to tyle samo rzeczy trzeba zabrać. Nawet Toffi, który też pojechał z nami miał swój bagaż – miski, posłanie, smycze i jedzenie, oczywiście.

na tarasie w Międzyzdrojach

na kolanach u mamy

mili goście

Bianka dobrze czuła się nad morzem, choć samego Bałtyku nie widziała, bo spała. My też mieliśmy dobry czas, bo pogoda w miarę dopisała i Boża obecność, która od pogody nie zależy. Daniel spędził ten czas u dziadków, ale w przyszłym roku, jak Bóg pozwoli, wyjedziemy na jakiś wspólny, rodzinny wypoczynek – całą piątką (auto + dwie przyczepki :) )

przytulanki

najpiękniejsze oczy świata

I tak lato dobiegło półmetka, a my w ostatnim czasie znów jesteśmy sami z Danielkiem i z Bianką. Nikodem pojechał na wakacje i wróci dopiero za 2 tygodnie, babcia Tereska też wyjechała, a babcia Basia trochę musi odpocząć po tym jak miała Daniela kiedy my byliśmy w Międzyzdrojach. Oj, dają nam popalić te nasze dzieciaki! Daniel ostatnio zrobił się jakoś bardziej marudny, bo chyba idą mu nowe zęby do tych 5-ciu, które już ma.

Bianka też nie lubi zajmować się sama sobą, a kiedy przypadkiem obudzi się i zorientuje, że nie ma mamy (wyszła na chwilę do sklepu na róg), to już nic nie jest w stanie jej uspokoić, nawet piosenki taty, które zwykle bardzo lubi. Bianka też “prawie” ma zęba, ale jakoś od miesiąca ten ząb się nie może przebić. I tak ciągle jest 5 do zera dla Daniela.

brat

siostra

nie ma Bianki… i jest :)

zabawy Danielka na balkonie

Choć jesteśmy chronicznie zmęczeni i ciągle na wszystko nie starcza czasu, bardzo kochamy nasze bliźnięta! Bóg obdarzył nas naprawdę wielkim szczęściem, a przy okazji kształtuje w nas wiarę i wytrwałość, uczy zaufania i polegania na Nim we wszystkich sprawach dnia codziennego.

Nie jest lekko, “ale Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa.” (1Kor 15,57)

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta.”

Prz 16:32

  Tagi:, , , , , ,  
Starsze wpisy »