Jesteśmy z Bianką


Dnia: 15-05-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: Bianka w szpitalu

Ufamy Bogu i czekamy

Z sali wybudzeń Bianka trafiła z powrotem na oddział dziecięcy. Od środy możemy być z naszą córeczką całą dobę. Zastaliśmy ją bardzo opuchniętą i obstawioną mnóstwem leków – operacja choć pomyślna, była jednak bardzo ciężka i znów “zamieszała” Biance w głowie. Początkowo nie było z nią żadnego kontaktu, nawet kiedy nie spała zachowywała się jakby nic do niej nie docierało. Nie patrzyła, nie ruszała się i nawet nie płakała, potem okazało się, że ma niewładną prawą rączkę i prawą nóżkę, a z kolei prawa strona ciała była jakby “nadaktywna”. Wyniki badań też były nie najlepsze. Do tego Bianka zaczęła gorączkować 38 st.

Bianka

w łóżeczku szpitalnym

Serca nam się krajały kiedy patrzyliśmy na naszą córeczkę w takim kiepskim stanie.  Bianka wcale na nas nie patrzyła i nie reagowała na naszą obecność. Tęskniliśmy na naszą Bianką – uśmiechającą się i gruchającą, bawiącą się zabawkami, ssącą paluchy… Łzy same cisnęły się do oczu. Wiedzieliśmy, że po operacji wszystkie umiejętności naszej córeczki mogły zniknąć i wszystko mogło wrócić do punktu wyjścia, do momentu jak po ostatniej (szóstej) operacji. Operacje neurochirurgiczne są ciężkie, często ludzie na nowo uczą się funkcjonować, chodzić, mówić itp. Wiadomo, że mózg kieruje pracą wszystkich organów…

Po radości szybkiego i pomyślnego zabiegu przyszedł smutek i niepokój o zdrowie Bianki. Rozumowo sytuacja Bianki była nieciekawa. Człowiek szybko potrafi ocenić sytuację “rozumowo”, uczymy się tego od najmłodszych lat, bo żyjemy w konkretnym realnym świecie. Ale Słowo Boże mówi: “Zaufaj Bogu z całego serca i NIE POLEGAJ na własnym rozumie!” (Prz 3,5) I okazuje się, że jedno z drugim się wyklucza. To nie znaczy, że mamy nie używać rozumu, ale mamy NIE POLEGAĆ na rozumie, tylko POLEGAĆ NA BOGU. W codziennym życiu odwoływanie się do rozumu jest po prostu spontaniczne, jest to jakby szybszy tor myślenia, zwłaszcza kiedy widzi się jakąś fizyczną rzeczywistość. Dopiero kiedy rozumowo ocenimy, że nie jest dobrze, wtedy druga myśl jest taka, że przecież wierzymy w Boga, a On coś tam obiecał tym, którzy w Niego uwierzą.

Bianka dużo śpi

Ponad siedem miesięcy trwa “historia” Bianki. I chyba nie było dnia bez walki; choć wiemy, że Bóg”rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności i wystawił je na pokaz, odniósłszy w Nim(Jezusie) triumf nad nimi.” (Kol 2,15) i całe mnóstwo innych rzeczy, które są zapisane w Biblii, to każdego dnia walczymy. Mimo, że Bianka ma już 7 operacji za sobą, nie przestajemy wyznawać Bożych obietnic i dziękować za uzdrowienie naszej córeczki. Ona nie powinna żyć, a żyje, nie powinna się rozwijać, a widzieliśmy czego Bóg dokonywał przez ostatnie 3 miesiące!

“Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.” (Efez 6,12) Bo tak jak mózg jest nadrzędny w stosunku do ciała, tak rzeczywistość duchowa do rzeczywistości fizycznej. Nawet jeśli niektórzy mają nas za wariatów, niech sobie myślą co chcą. “Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża jest mocniejsza niż ludzie”, “aby wiara wasza(nasza) nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.” Amen (cyt. 1Kor 1,25 i 2,5)

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Wtedy wołali do Pana w swej niedoli, a On wybawił ich z utrapienia. Posłał słowo swoje, aby ich uleczyć i wyratować ich od zagłady.”

Ps 107:19-20

  Tagi:, , , , , ,  

BIANKA W SZPITALU POTRZEBNA MODLITWA !!!


Dnia: 10-05-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: Bianka w szpitalu

Problem z zastawką

Wczoraj u Bianki przestała poprawnie funkcjonować zastawka odprowadzająca nadmiar płynu mózgowo rdzeniowego, spowodowało to spuchnięcie ciemiączka od nadmiernego ciśnienia płynu który powoduje ucisk na mózg naszej córeczki. Sytuacja jest niebezpieczna gdyż nadmierne ciśnienie w głowie może uszkodzić mózg już i tak mocno nadwyrężony chorobą, wiec natychmiast w środku nocy pojechaliśmy do szpitala.

Odbywają się teraz badania, które wykażą przyczynę zablokowania przepływu płynu mózgowo-rdzeniowego. Są dwie opcje, pierwsza to uszkodzenie – zatkanie zastawki, wiąże się to z jej wymianą, jest to w miarę prosta operacja i to wszystko. Druga  poważna ewentualność, to odsznurowanie komór w mózgu co skutkuje skomplikowaną operacją głowy i dłuższym pobytem w szpitalu.

Prosimy Was o modlitwę o Biankę, i o siłę dla nas, wierzymy że to wszystko co się dzieje jest na Bożą Chwałę, którą będziemy oglądać, ale przychodzą momenty trudne i ciemne gdy się wydaje że ucisk jest tak duży że się już nie podoła, tym bardziej że zaledwie kilka dni temu dopiero zaczęliśmy być wszyscy razem całą rodziną w domu

PROSIMY TEŻ O PRZEKAZANIE NASZEJ PROŚBY INNYM BRACIOM I SIOSTROM I O MODLITWĘ W WASZYCH ZBORACH

“Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie.”
Jak. 1:2

  Tagi:, , , ,  

Za nami paskudny czas


Dnia: 07-04-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu z Bianką

“Szpital” w domu

Ostatnie półtora tygodnia spędziliśmy walcząc z “epidemią” zapalenia gardła, jaka zapanowała w naszej rodzinie. Najpierw zachorował Marcin i początkowo liczył na to, że wystarczy mu kilka dni, żeby wydobrzeć. Ale okazało się, że była to jakaś paskudna infekcja, z bólami wszelkiego rodzaju, kaszlem i fatalnym samopoczuciem, które z dnia na dzień było coraz gorsze. W końcu konieczny był antybiotyk. Potem zaczęła pokasływać Bianka, a zaraz za nią nasz najstarszy syn Nikodem, który miał 38 stopni gorączki i też wylądował w łóżku. Daniel choć był u babci, zachorował tego samego dnia, co Bianka i tak to choroba zmogła wszystkich oprócz Dagmary.

To był naprawdę ciężki czas. Najbardziej martwiła nas choroba Bianki, bo jej odporność po przebytym leczeniu szpitalnym jest nie najlepsza. Przy jej problemach z przełykaniem śliny, infekcja gardła groziła zapaleniem oskrzeli, a potem płuc. Bianka strasznie kaszlała, aż nie mogła złapać powietrza, do tego miała wysoką gorączkę, wymiotowała, nie chciała jeść, a nawet pić. Lekarka od razu przepisała antybiotyk, a widząc tak ostrą infekcję dała nam do zrozumienia, że musimy być bardzo czujni, gdyby było gorzej, bo wtedy trzeba szybko jechać do szpitala. Chwilami naprawdę nie wiedzieliśmy co robić, bo z jednej strony lepiej chorować w domu, a z drugiej strony baliśmy się, że nasza córeczka mogłaby się np. odwodnić. Widzieliśmy, że Bianka była bardzo słaba i rozpalona, ciężko oddychała i od niejedzenia schudła. Przestała “gadać”, a tylko pojękiwała, bo pewnie ją też wszystko bolało. Była taka biedna…

Bianeczka jest chora – z kompresem

nasza córeczka zeszczuplała na buzi

Czuliśmy się tacy bezsilni… wszystkie bieżące sprawy zeszły na dalszy plan, terminy wizyt lekarskich i rehabilitacji zostały odwołane, plany częstszych kontaktów z Danielem oddaliły się, na leki wydaliśmy dużo pieniędzy. Przez chorobę musieliśmy przełożyć zaplanowane na niedzielę błogosławieństwo naszych bliźniąt. Nie mieliśmy kontaktu z ludźmi ze zboru (każdy zaganiany przed świętami), nie mieliśmy siły pisać nic na stronie, w perspektywie były święta w szpitalu (???) gdyby z Bianką było gorzej, a złe samopoczucie fizyczne dopełniało reszty całej życiowej beznadziei. Czuliśmy się jakoś zepchnięci na margines życia z chorobą, której nie potrafiliśmy sobie poradzić.

To była jakaś kolejna próba. Kiedy wszystko układa się fajnie to łatwo jest ufać Bogu, cieszyć się życiem i uśmiechać się do ludzi, ale kiedy tak źle się dzieje wokoło i wcale się nie ma na to wpływu, to człowiek zaczyna się podłamywać. Codziennie wołaliśmy do Boga o to, aby On się dotknął tej sytuacji. Czuliśmy, że ta cała choroba to jakaś totalny duchowy atak, a my czuliśmy się tacy słabi… Dzięki Bogu przetrwaliśmy i już wszyscy jesteśmy zdrowi, a konkluzja to: lepszy “szpital” w domu niż “dom” w szpitalu :)

głowa domu choruje

Nikodem też chory

Ostatnio coraz częściej słyszymy o różnych doświadczeniach, jakie spotykają chrześcijan – to fakt, żyjemy w czasie łaski kiedy można przyjąć zbawienie za darmo. Ale czas łaski się kończy i to widać właśnie po różnego rodzaju trudnościach, które przychodzą do życia wierzących. Często myślimy: “mnie to nie spotka”, “jakoś przeżyję czas swego życia”, ale im bardziej przybliża się czas powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa tym bardziej okazuje się, że znaków czasu jest coraz więcej. Jednym z nich jest to, że szatan jeszcze bardziej wysila się, żeby ci, którzy należą do Chrystusa nie mieli lekkiego życia, bo wtedy łatwiej o zwątpienie i załamanie wiary. Jezus mówi: “A gdy się to zacznie dziać wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze” (Łk 21,28) PAN JEST BLISKO !

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“I żaden mieszkaniec nie powie: Jestem chory. Lud, który w nim mieszka, dostąpi odpuszczenia winy.”

Izaj 33:24

  Tagi:, ,