Zmęczenie większe niż wyrzuty sumienia
Znów minęło sporo czasu w naszym życiu rodzinnym. Bianka i Daniel mają już rok i dwa miesiące. Do dnia pierwszych urodzin każdy dzień naszych bliźniąt był pierwszy i tak zatoczyło się pierwsze koło. Przed nami druga zima, potem druga wiosna, lato… itd.
Można by “na okrągło” pisać o tym co się dzieje u naszych dzieciaczków. Każdy rodzic wie, że u małego dziecka ciągle jest coś nowego, czasem z dnia na dzień pojawiają się nowe umiejętności. Na przykład Daniel: jeszcze niedawno stał samodzielnie, potem zaczął chodzić (dwa tygodnie po pierwszych urodzinach), dziś już prawie biega, a już opanowuje nową umiejętność – wchodzenie na tapczan. Naprawdę jest o czym pisać, ale… nie ma na to czasu.
W sumie brak wiadomości to jest dobra wiadomość, bo to oznacza, że wszystko u nas toczy się w porządku. Najwięcej czasu na pisanie mieliśmy rok temu kiedy każdy dzień spędzaliśmy w szpitalu przy Biance. Wtedy wpisy pojawiały się codziennie. Dziś nie mamy na nic czasu i każdy dzień mija ZA SZYBKO, ale dziękujemy Bogu, że nie jesteśmy w szpitalu, że jesteśmy razem i wszyscy są zdrowi. Ale jeszcze trochę o dniach minionych: poniżej fotki z urodzin “roczkowych” (niby nie tak dawno, ale to już było dwa miesiące temu!)
dekorowanie pokoju
tort
Daniel
Bianka
celebracja urodzin
Urodziny najbardziej podobały się Danielowi, który uwielbia kiedy wokoło dużo się dzieje: balony, świeczki, goście itp. Bianka wprost przeciwnie nie lubi hałasu i tłoku, a dmuchanie urodzinowej świeczki zwyczajnie przespała. W jej przypadku jeszcze nie czas na pierwsze urodziny – choć metrykalnie jest bliźniaczą siostrą Daniela, tak naprawdę ma spory poślizg w rozwoju. I dlatego postanowiliśmy, że Bianeczka będzie miała swój osobny tort “roczkowy” kiedy postawi pierwsze kroki. Do tego czasu, to chyba jeszcze trochę miesięcy upłynie, ale wiemy, że ten dzień przyjdzie – wierzymy, a kiedy to nastąpi to Bóg wie dokładnie.
Bianka jest na chwilę obecną na etapie 5-6 miesiąca. Rozwój postępuje powoli, ale podobno “książkowo”, to znaczy tak mówi pan Piotr, który bardzo fachowo i cierpliwie przeprowadza cały zestaw ćwiczeń rehabilitacyjnych. Te ćwiczenia dużo Biance dają, ale czasem już jesteśmy zmęczeni jeżdżeniem na rehabilitację i zniechęceni różnymi problemami. Chcielibyśmy, żeby to wszystko szło jakoś szybciej, żeby jakoś przyśpieszyć umiejętności naszej córeczki. Ale wiemy, że Bóg uczy nas zaufania i cierpliwości, bo któż z nas “może troskliwą zapobiegliwością dodać do swojego wzrostu łokieć jeden?” (Łk 12,25) Pamiętamy o tym, co przeszliśmy z Bianką, jaka ona była chora i ile razy było nam dużo ciężej niż jest teraz. Widzimy też ile już “problemów” Bóg dotknął w Biance i ile “spraw” załatwił, a przecież nie byliśmy w stanie nic z tym zrobić. Nasz dobry Bóg o wszystko troszczy, więc: “Dlaczego szybciej? Nasze dziś, nasze jutro do Pana należy. Dokąd się zatem spieszyć?”
modna czapka
na kolanach u mamy
piękne ząbki
Bianka i Daniel (brat)
Bianka i drugi Daniel (kolega)
Cieszymy się z wszelkich postępów Bianeczki (o tym napiszemy w następnym wpisie). Rozwój ruchowy to tylko jeden z aspektów rozwoju naszej dziewczynki. Wiemy, że przecież jeszcze potrzeba aby Bianka rozwijała się emocjonalnie i społecznie, a do tego też potrzebny jest zdrowy mózg i układ nerwowy. Wiemy, że zapalenie opon zostawiło wiele uszkodzeń nerwów i konsekwencji, z którymi się zmagamy, ale wierzymy, że prawdziwy i realnie działający Bóg ma moc usunąć wszelkie przekleństwo choroby.
Ostatnio po raz kolejny zmieniliśmy “rozkład tygodniowy” w naszym domu. Daniel jest z nami od piątku, przez weekend. W niedziele chodzimy razem do naszego kościoła, bo Daniel jest już na tyle duży, żeby go wdrażać w niedzielne społeczności. W poniedziałek Daniel jest jeszcze u nas, mimo, że z Bianką trzeba jechać na ćwiczenia, potem we wtorek, kiedy znów są ćwiczenia, odwozimy Danielka do dziadków. W środę znów ćwiczenia Bianki, a w czwartek dzień bez ćwiczeń, ale trzeba za to sprzątać i robić jakieś inne rzeczy (np. zakupy), bo w piątek znów jesteśmy razem.
I tak toczy się dzień za dniem i tydzień za tygodniem. Nadal bliźnięta wypełniają nam 100% czasu, choć teraz kiedy Daniel chodzi jest już trochę łatwiej. Generalnie sprawy nie związane z ich ciągłymi potrzebami schodzą na dalszy plan. A kiedy już nastaje wieczór i zdarzy się, że oboje śpią (rzadko, bo Bianka chodzi spać razem z nami), nie mamy już na nic siły i choć jest tyle zaległych rzeczy, zmęczenie bierze górę nad wyrzutami sumienia.
syneczek tatunia
gitarzyści
jem sam banana
W Ewangelii św. Marka mowa jest o kobiecie, która cierpiała od 12 lat na nieuleczalną chorobę. Wiele kazań można usłyszeć na podstawie tego fragmentu (Mk 5,25-34) np. o wierze tej niewiasty, jej determinacji i pragnieniu dostania się w pobliże Jezusa. Ale ostatnio zauważyłam jeszcze jedną rzecz w tym “nieuleczalnym przypadku”. Ta cierpiąca kobieta NIGDY NIE POGODZIŁA SIĘ Z CHOROBĄ, którą przeżywała. Przez 12 lat chodziła od lekarza do lekarza, choć oni rozkładali ręce. Na pewno nie raz było jej bardzo ciężko, Pismo mówi, że wydała na lekarzy wszystkie pieniądze, a nic to nie pomogło i jeszcze się pogorszyło. Na pewno wiele razy usłyszała, że na jej przypadłość nie ma lekarstwa. Gdyby się pogodziła z chorobą, przestałaby szukać pomocy i pewnie nie poszłaby na spotkanie z Jezusem.
Wielu ludzi godzi się z chorobą, wielu uważa, że Bóg tak chciał, że choroba jest wręcz jakimś “błogosławieństwem cierpienia”. Jest pogląd, że akceptacja choroby jakoś pomaga żyć. Kiedy patrzę na Biankę mam tylko jedno pragnienie: by była CAŁKOWICIE ZDROWA. Wiadomo, życie codzienne ma normalny przebieg, jest rehabilitacja i wizyty u lekarzy, jest trud i różne problemy pielęgnacyjne. Ale w tym wszystkim NIGDY nie pogodzę się z żadną konsekwencją, ani jakąkolwiek niepełnosprawnością, która mogłaby pozostać w życiu mojej córeczki. Ta kobieta z Ewangelii nie pogodziła się z chorobą i… została całkowicie uzdrowiona!
Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.
Więcej filmów na naszym kanale YouTube
“I rzekł im (niewidomym) Jezus: Czy wierzycie, że mogę to uczynić? Rzekli Mu: Tak jest, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech się wam stanie.”
Mat 9:28-29