Szkoła przetrwania z bliźniętami
Nasze kochane bliźnięta wypełniają nam każdy dzień od rana do wieczora. Od pewnego czasu jesteśmy tylko sami z Danielkiem i z Bianką. Nikodem wyjechał na wakacje i dziadkowie też pojechali na krótki urlop. Pocieszamy się, że nie mamy trojaczków, albo czworaczków, ale tak naprawdę to nie da się opisać ogromu zajęć jakie są nawet przy bliźniakach – to trzeba przeżyć samemu, żeby się przekonać. Dosyć powiedzieć, że zazwyczaj rano tylko pijemy kawę, bo to nie przeszkadza w porannej krzątaninie, a jakikolwiek pierwszy posiłek (śniadanie? lunch?) jemy dopiero około południa kiedy dzieci śpią. Ta przedpołudniowa drzemka to tak naprawdę jedyny spokojny czas w ciągu dnia, bo potem to już jest “kocioł” aż do wieczora.
Często są takie chwile, że nie wiadomo co zrobić najpierw: nakarmić Daniela, przebrać Biankę, wstawić pranie, dać psu pić, bo nosi w pysku miskę, czy odebrać telefon, który dzwoni już drugi raz. W tym wszystkim naprawdę wiele spraw schodzi na dalszy (czasem bardzo odległy) plan tylko dlatego, że dzień jest po prostu za krótki. Późnym wieczorem jednym z ostatnich punktów dnia jest OBIAD, O ILE UDA SIĘ GO PRZYGOTOWAĆ. Co do pory obiadu, to nawet Anglicy jedzą swój dinner dużo wcześniej, więc chyba bardziej wzorujemy się na Hiszpanach, którzy jedzą dopiero wtedy kiedy robi się chłodniej
Daniel na placu zabaw
portret z paluchem
rodzeństwo
rodzinka – prawie w komplecie
Obecna sytuacja ma taki plus, że Daniel jest z nami dłużej, że nie idzie na weekend do dziadków, a nasze relacje z nim są coraz bardziej zażyłe. Widzimy, że Daniel to wiercipięta, wszędzie go pełno i wszystko go interesuje. Najgorzej ma w tym wszystkim nasz pies Toffi, który non-stop musi być czujny, bo Daniel uwielbia ganiać go chodzikiem. Biedny pies szuka coraz to nowych kryjówek w ucieczce przed “prześladowcą”.
Wzajemne kontakty bliźniąt muszą odbywać się pod ścisłym nadzorem i wymagają natychmiastowej reakcji kiedy np. Daniel w przypływie radości zamierza wsadzić siostrze palec do oka. Na bardziej “cywilizowane” zabawy trzeba jeszcze poczekać, ale już teraz rodzeństwo nawiązuje relacje, głównie wokalne i naprawdę to słychać – Daniel coś tam krzyknie i nasłuchuje, Bianka się odezwie i chwila przerwy, potem znów Daniel jakby naśladując. Są takie momenty, że kiedy słyszymy ich pogaduchy z drugiego pokoju to łapiemy się, że trudno rozróżnić które akurat się odezwało.
U Bianki na razie nic nowego. Ostatnio jest taki dość długi czas stagnacji w rozwoju. Od jakiegoś czasu spodziewamy się ząbków, bo już się prawie przebijają dwa na dole. Bianka ma wciąż przykurcz mięśni żuchwy i choć jest lepiej, to jeszcze dużo brakuje do pełnego otwarcia ust. Inne problemy neurologiczne też jeszcze występują, ale na to nie patrzymy, bo wiemy, że żadna, nawet najlepsza rehabilitacja nie naprawi Biance mózgu i układu nerwowego, tylko Bóg może to zrobić.
Czasem przychodzą wątpliwości od przeciwnika, czasem jak na to wszystko patrzymy, to nam się wydaje, że się oszukujemy, że sobie to wszystko wymyślamy, żeby się pocieszyć w sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Często widzimy, że na ludziach, którzy nie znają historii Bianki, nie robi żadnego wrażenia mówienie o uzdrowieniu, którego źródłem jest Bóg – albo traktują nas ze zrozumieniem, bo przecież każdy rodzic chce aby jego dzieci były zdrowe, albo nic nie komentują sądząc może, że jesteśmy jacyś religijnie nawiedzeni.
z Bianką na czereśniach
słodki sen
Bianka na balkonie
Diabeł tak wypaczył obraz Boga w dzisiejszym świecie, a do tego jeszcze każdego dnia walczy o nasze umysły: “uzdrowienie Bianki? to jakaś bajka, jest przecież tyle dzieci niepełnosprawnych, Bóg? przecież ta sytuacja trwa już tak długo i co? na uszkodzony mózg nie ma żadnego sposobu”. ALE DIABEŁ TO KŁAMCA!! ZAWSZE NIM BYŁ, JEST I BĘDZIE!! Jest tylko jedna rzecz, której on nie potrafi wypaczyć – SŁOWO BOŻE !!!!!
Tak właśnie, Słowo Boże pozostaje odwiecznie niezmienione i zawsze kiedy przychodzą podszepty, że może się łudzimy, że może wymyśliliśmy sobie tego całego Boga i uzdrowienie, zawsze w takich momentach patrzymy na Biblię. Bo Biblia to nie księga baśni, to Księga Prawdy i choćby diabeł podważał wszystkie argumenty przemawiające za uzdrowieniem Bianki, to Słowa Bożego nie ma mocy podważyć. Naprawdę nie jesteśmy ani fanatykami religijnymi, ani też nie zwariowaliśmy ze smutku.
Jezus kiedyś powiedział: “Ślepi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, a głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, ubogim opowiadana jest ewangelia. A błogosławiony jest ten, który się mną nie zgorszy” (Łk 7,22-23)
Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.
Więcej filmów na naszym kanale YouTube
“Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.”
1Kor 2:9