Daniel z wizytą w rodzinnym domu


Dnia: 29-03-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu - razem

Oswajamy Danielka do nas i do domu

Rozpoczynamy oswajanie Danielka z naszym domem. Będziemy go już regularnie brali i szykujemy się do przeprowadzenia go na stałe do nas. To była jego pierwsza samodzielna wyprawa do nas (bez dziadków), wzięliśmy go po południu a oddaliśmy wieczorem. Następną wizytę planujemy już z noclegiem.

Danielek się czuje u nas dobrze. Zna nas, zna starszego brata i choć to są dla niego nowe pomieszczenia to oglądał je z ciekawością i nie był niczym zaniepokojony. Ładnie bawił się rożnymi zabawkami, a po zjedzeniu mleka smacznie zasnął.

młody “Cugowski”

bracia razem

własne łóżeczko :)

razem w “dużym” łóżku

Gdy patrzymy na nasze dzieci sprawia nam to radość, choć przychodzą też rożne myśli, jak porównujemy Daniela i Bankę. Nasz syn jest na etapie normalnego półrocznego dziecka, a Bianka ma umiejętności takie jak dziecko 1,5 -2 miesięczne. Wyznajemy nad nią uzdrowienie całkowite nie “do pewnego stopnia”, to że widzi słyszy, reaguje, łapie zabawki jest cudem, ale my oczekujemy potężnej manifestacji Bożej Chwały. Izaj. 53:5 “Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.” Każdego dnia walczymy o to nie własną siłą i uporem lecz nasza moc tkwi w JEZUSIE CHRYSTUSIE.

koncert

we własnym łóżeczku razem :)

Daniel w swojej “całej krasie”

Wzięcie Daniela na stałe napawa nas niepokojem – jak my sobie poradzimy z tym wszystkim, nasze dzieci się znakomicie “uzupełniają” – Bianka ma trudne noce, często wymagające od nas czuwania od 2 do 5 czy 6, a Daniel z kolei jest marudny w dzień. Dochodzą do tego wyjazd do lekarzy, na rehabilitacje kilka razy w tygodniu i dołki finansowe. Prosimy Pana aby dał nam siłę do tego wszystkiego. Potrzebujemy dużo modlitwy, o wytrwałość dla nas.

Choć ta próba jest trudna, dziękujemy za nią, przez ostanie pół roku bardzo się zmieniliśmy, gdyby nie te wszystkie sytuacje i zdarzenia na pewno nigdy nie zmobilizowaliśmy się do takiej walki, wiary, wytrwałości i zaufania Bogu. PANIE NIECH SIĘ DZIEJE W NASZYM ŻYCIU TWOJA WOLA, PRZYGOTOWUJ NAS DO TEGO CO MASZ DLA NAS W SWOIM WIELKIM PLANIE, NIECH PRZEZ NASZE ŻYCIE SIĘ OBJAWI TWOJA CHWAŁA.

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Żona twoja będzie jak owocująca winnica W obrębie zagrody twojej, Dzieci twoje jak sadzonki oliwne Dokoła stołu twego.”

Ps. 128:3

  Tagi:, ,  

Trudności i doświadczenia


Dnia: 27-03-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: W domu z Bianką

Bywają takie dni..

Przeżywamy ostatnio ciężki czas. Bianka ma się w sumie dobrze, jest zdrowa, rośnie (chociaż ciągle niezbyt dużo je), jej główka jest też normalna – nie ma wodogłowia, nie też żadnych innych niepokojących objawów (np. drgawek). Dziękujemy Bogu za to, że po prostu jesteśmy w domu z naszą córką i życie toczy się (prawie) normalnie. Ostatnio dotarło do nas, że za kilka dni nasze dzieciaczki skończą pół roku. Tymczasem rozwój Bianki jakby zatrzymał się. Jesteśmy tym zasmuceni, do tego odczuwamy jakieś zmęczenie i rozdrażnienie. Może to wpływ wiosny, a może tego, że Bianka nadal nie daje nam spać po nocach. Te jej nocne “harce” nas po prostu denerwują, bo ciężko potem funkcjonować w trakcie dnia. W ostatnim czasie przyplątały się też różne przeziębienia rodzinne – bóle mięśni, katary i gorączki no i to wszystko naraz składa się na ten ciężki czas.

Widzimy, że jest to dla nas jakaś kolejna próba, a w odniesieniu do Bianki, to jest to próba naszej wiary. Czasem przychodzą różne myśli i niepokoje – oczywiście wiadomo, że stoi za tym kłamca i ojciec kłamstwa, który od początku świata próbuje zasiać zwątpienie w dobroć i miłość Boga do człowieka. Choć “zamysły jego są nam dobrze znane”, to czasem ciężko tak po prostu strząsnąć z siebie wszystko, co przychodzi do naszego życia i próbuje zachwiać zaufaniem jakie mamy do naszego Pana.

słodki sen

fajnie mieć starszego brata

kolorowe zabawki

Ciągle odczuwamy brak stabilizacji, wciąż nie mamy w domu Daniela i chyba już mamy z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia – wiemy wprawdzie, że u dziadków nasz najmłodszy synek ma dobrą opiekę i jest otoczony miłością, ale każdy dzień, który mija, przypomina nam, że już powinniśmy zabrać go do domu. Tymczasem wciąż jesteśmy jacyś niezorganizowani, a kalendarz pełen jest pozaznaczanych dat różnych wizyt lekarskich (ortopeda, okulista, szczepienie, badanie słuchu, ortodonta i alergolog starszego syna, a niedługo kardiolog całej trójki). Od przyszłego tygodnia będziemy jeździć z Bianką na dodatkową rehabilitację na drugi koniec miasta.

Na początku kwietnia mamy badanie usg główki przez ciemiączko i jesteśmy bardzo ciekawi co tam w główce “słychać”. Wierzymy w całkowite uzdrowienie Bianki i odbudowę tkanki mózgowej i też w odbudowę nerwów, które zostały zniszczone przez chorobę (to dlatego Bianka rozwija się powoli, a jej układ nerwowy po prostu nie reaguje na jakiś nadmiar bodźców). Nie wiemy jak długo zdrowie Bianki będzie wracało do normy. Choć widzimy, że Bóg naprawdę okazuje nam ogrom swojej łaski, tak chcielibyśmy, żeby uzdrowienie naszej córeczki przychodziło jakoś szybciej i bez takich okresów przestoju, jaki jest obecnie. Bianka wciąż jeszcze nie podnosi główki i nie trzyma jej tak jak powinna, dlatego też musimy zintensyfikować rehabilitację. Nasz budżet domowy też ostatnio jest często dziurawy…

czas aktywności

dobra zabawa :)

Chciałoby się, żeby wszystko toczyło się jakoś inaczej, spokojniej, bardziej rodzinnie i radośnie, z większym luzem finansowym i pewnością takiej normalnej przyszłości – tej bliższej i dalszej. Nie jest przyjemnie kiedy spotykają nas różne uciski albo jakieś niesłuszne ataki (pamiętamy, że nie walczymy “z ciałem i z krwią”). Czasem jest nam po prostu smutno, że tak się dzieje, bo wydawałoby się, że skoro jesteśmy wierzący i sprawiedliwi (sprawiedliwością nie własną lecz Bożą) i czyści przed Bogiem, to nic złego nie powinno nas dotykać. Ale Bóg dopuszcza “ćwiczenie”, abyśmy stali się wypróbowanymi i zaprawionymi w boju, a ponadto jest “to jest łaska, jeśli ktoś związany w sumieniu przed Bogiem, znosi utrapienie” (1P 2,19).

Tak to już jest, że jeśli idziemy w życiu za Jezusem, wiele razy będziemy mieli “okazję” utwierdzać się w wyborze tej drogi. Wąska jest ta, która prowadzi do życia, dużo na niej zakrętów i wybojów, ale tylko na tej drodze jest Przewodnik – można na Nim całkowicie polegać i całkowicie Mu ufać. Jeśli tylko nie stracimy Go z oczu na którymś z zakrętów życia, jeśli nic nie zasłoni nam Jego osoby i nic nie zagłuszy Jego głosu, dojdziemy do celu i po drodze wykonamy to, co Bóg dla nas zaplanował. Jezus powiedział: “Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie” (Mat 11,28-30)

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują.”

Jk 1:12

  Tagi:, ,  

Rodzeństwo


Dnia: 21-03-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: Daniel u dziadków

Już niedługo razem :)

Szykujemy się do wzięcia Danielka do domu. Musimy do tego podejść rozsądnie. Od pół roku wychowują go dziadkowie i choć jesteśmy tam często, to z nimi on ma nawiązaną więź, to ich mieszkanie zna i traktuje jako swoje i czuje się tam bezpiecznie. Nie możemy go tak nagle wziąć, bu mógłby się poczuć “zabrany do obcych”.

w jednym łóżeczku

Oswajamy rodzeństwo ze sobą, planujemy że Daga na kilka dni pójdzie z Bianeczką mieszkać do dziadków i wtedy Daniel się do niej przyzwyczai, a Bianka do ich domu, potem chcemy wziąć samego Danielka na kolejne kilka dni już do nas. Mamy nadzieję że już potem zabierzemy Biankę i będziemy już wszyscy razem.

pogaduchy :)

razem

wspólny posiłek

Czeka nas więc kolejna “rewolucja” w życiu. Trochę nas to niepokoi, bo Daniel stał się ostatnio bardzo absorbujący, poza tym nasze bliźniaki się “uzupełniają” – Bianka często potrafi marudzić w nocy a Danielek w dzień. Potrzebujemy dużo cierpliwości i modlitwy, bo do zwykłych obowiązków przy dzieciach, których i tak pełno przy bliźniakach, dochodzi jeszcze chodzenie z Bianeczka “po lekarzach” i jej codzienna rehabilitacja.

Prosimy Was o modlitwę, o powodzenie w tym co zaplanowaliśmy, żeby jakaś chorba nam nie przeszkodziła (ostatno wszyscy byliśmy pochorowani), o wytrwałość – czasem jest nam ciężko, a także o finanse.

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.
Więcej filmów na naszym kanale YouTube

“Miłość braterska [rodzeństwa] niechaj trwa.”
Hebr. 13:1

  Tagi:, ,  
Starsze wpisy »