Pod potężnym “ostrzałem” ciemności
Mamy trudny czas, ledwo uporaliśmy się z naszymi relacjami nadeszły nowe trudności.
Mieliśmy wyjść wczoraj z naszą dziewczynką ze szpitala, wszystko wskazywało na to że jest ok. ciemiączko było miękkie, stan podgorączkowy ustąpił i szykowaliśmy się na to że w poniedziałek będziemy w domu. Ale nastąpiły nowe odsznurowania (brak drożności miedzy komorami) w główce Bianki i wodogłowie znów zaczęło narastać. Lekarze zlecili TK, które wykazało wiele zamkniętych przestrzeni (torbieli) oraz katastrofalny stan mózgu Bianeczki. Z jej wspaniałego stworzonego przez Pana mózgu zostało na ta chwilę 1/4, a do tego to co jest, ma pooddzielanie torbielami i strasznie poszatkowane narastającym wodogłowiem, które rozciąga i rozrywa pozostałe zdrowe tkanki.
“trąbka słoniątka” wersja I
“trąbka słoniątka” wersja II
wizyta cioci Agnieszki i babci Basi
W tej sytuacji lekarze podjęli decyzję o następnej operacji. Nie będzie ona taka jak poprzednie, gdzie lekarze endoskopowo wchodzili do główki Bianeczki, ponieważ endoskop nie jest wstanie zniszczyć błon i torbieli, tylko robi w nich niewielkie dziury, które i tak po kilku dniach zarastały. Teraz główka Bianki będzie otwarta i błony te zostaną fachowo powycinane pod bezpośrednia obserwacją lekarzy, co utworzy duże przestrzenie komunikacji międzykomorowej. Operacja ta niesie ze sobą dużo ryzyko, mogą wystąpić krwawienia i wylewy krwi, zakażenia okołooperacyjne, nie wiadomo też do końca czy w jakiejś torbieli nie ma bakterii, które spowodowały zaleczone zapalenie opon. I oczywiście sama ingerencja w tkankę mózgu już i tak bardzo uszkodzonego przez chorobę. Ale nie ma innego wyjścia, bo z każdym dniem mózg ulega coraz większym uszkodzeniom. W/g lekarzy rokowania są rożne i choć medycyna robi co może, nie szczędząc wszelkich środkowi i możliwości, istnieje nawet ewentualność śmierci. (to jest opinia lekarzy którą my w pełni rozumiemy).
pobudka Bianeczki
Słoniątko je mleczko przez “trąbke”
Atak ciemności jest na wielu płaszczyznach. Sytuacja Bianeczki. Nasze finanse są w rozsypce. Nikodem nasz najstarszy syn miał wczoraj 39,2 st. Dagmara dziś 38,9 st. Daniel braciszek bliźniak Binaki też był chory, moja mama która jest dla nas wielką pomocą też zachorowała i od kilku dni nie jest w stanie normalnie funkcjonować, do tego w przeciągu tygodnia dwa razy ją okradziono ze sporej sumy pieniędzy. Ufff sporo tego wszystkiego. Ale wiemy że gdzie wielkie trudności tam wielkie zwycięstwo.
To wszystko co się dzieje w naszym życiu powoduje nasz wzrost i rozwój, uczymy się chodzić w wierze takiej radykalnej, korzystać z autorytetu jaki mamy poprzez Jezusa Chrystusa nad ciemnością i jej dziełami. Jesteśmy całkiem innymi osobami niż kilka miesięcy temu. Pan nas kształtuje i wypala jak srebro lub złoto. Dziękujemy Mu za to. Wierzymy że On ma niesamowity plan i poprzez tą sytuację zostanie objawiona JEGO CHWAŁA
Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.
Teraz jednak cieszę się, nie dlatego, że byliście zasmuceni, ale że byliście zasmuceni ku upamiętaniu; zasmuceni bowiem byliście po Bożemu tak, że w niczym nie ponieśliście szkody z naszej strony.
Albowiem smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje; smutek zaś światowy sprawia śmierć.
Patrzcie, co ten wasz smutek według Boga sprawił, jaką gorliwość, jakie uniewinnianie się, jakie oburzenie, jaką obawę, jaką tęsknotę, jaki zapał, jaką karę! Pod każdym względem okazaliście się czystymi w tej sprawie.
2 Kor. 7.9-11