Bianka pierwszy raz w zborze


Dnia: 09-03-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: Poza domem

Spotkanie po pięciu miesiącach

W minioną niedzielę po raz pierwszy wybraliśmy się z Bianką na nabożeństwo do naszego zboru (Kościół Zielonoświątkowy “Betania” w Szczecinie). Wiele razy kiedy jeszcze leżeliśmy w szpitalu marzyliśmy o tym poranku, kiedy razem z naszymi dziećmi pojedziemy na niedzielne nabożeństwo. Jeszcze ten dzień nie nadszedł, bo nie było z nami Danielka, który był w kościele z nami tylko raz – w święto Bożego Narodzenia.

w zborowej szatni

“nabo” (nabożeństwo)

czas nabożeństwa
tu mnie jeszcze nie było…

Bianka jak zwykle była bardzo grzeczna i tylko z zaciekawieniem rozglądała się dookoła. Nie tylko dla nas był to “wielki” dzień – nasi przyjaciele ze zboru, którzy przez 5 miesięcy wytrwale modlili się za naszą córeczkę, wreszcie mogli na własne oczy zobaczyć Biankę i nie tylko zobaczyć, ale wziąć ją na ręce. Nasza córeczka “wędrowała” z rąk do rąk, a my wciąż na nowo opowiadaliśmy że to, że Bianka została wyrwana ze śmierci i z sideł diabelskich jest tylko ZASŁUGĄ NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA. Cieszyliśmy się, że Bianka swoją skromną osóbką zaświadczyła, że “wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego”. Zwłaszcza wzruszające były dzieciaki, dla których spotkanie z “tą” Bianką, o której tyle słyszały i o którą się modliły, było chyba sporym przeżyciem. Czasem “ci najmniejsi” mają największą wiarę… A Bóg to honoruje.

Bianka, Justynka i Marta

Bianka u Igi na rękach

wszyscy cieszyli się, że mnie widzą :)
po nabo w kawiarence zborowej

Uzdrowienie naszej córeczki jest faktem, który przyjmujemy przez wiarę. Jest to proces, który się dokonuje i wierzymy, że wkrótce w pełni się dokona i zakończy całkowitym zwycięstwem nad konsekwencjami choroby. Choć uzdrowienie Bianki zostało dokonane 2000 lat temu w momencie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, potrzebna była (i nadal jest) modlitwa o Biankę. W dniach, w którym była ona bliżej śmierci niż życia, wstawiennictwo świętych żyjących (nas wszystkich którzy stanowimy kościół Jezusa Chrystusa) dotarło do naszego Pana w niebie i miało moc zmienić sytuację.

Ale człowiek ma taką właściwość, że po pewnym czasie inaczej widzi to, co przeżył, wiele rzeczy zapomina, albo powątpiewa. Widać to dobrze kiedy czytamy księgi Mojżeszowe w Starym Testamencie. Naród wybrany widział wiele cudów jakich dokonał Bóg i nie miał wątpliwości, że to był Bóg, ale po pewnym czasie ludzie o tym zapominali i odchodzili od żywego Boga. Nie oszukujmy się – taka “pamięć selektywna” nie była cechą jedynie ludzi z plemion Izraela. Jest to również “przywara” wierzących w naszym pokoleniu. Kiedy mija jakiś czas od krytycznych sytuacji, człowiek ma tendencje do myślenia: “skoro Bianka żyje, to widocznie tak miało być”, “a może nie było aż tak z nią źle”, a niektórzy mówią bez entuzjazmu: “cuda się zdarzają”, “Bianka jest dziewczynką, a dziewczynki są silniejsze” itp. Ale przecież to: BÓG ODPOWIEDZIAŁ NA WOŁANIE SWOJEGO LUDU!!! TO NAPRAWDĘ BYŁO I JEST JEGO CUDOWNE DZIAŁANIE! Bóg działa różnie i czasem nawet o tym nie wiemy jak, ale Bóg przede wszystkim działa kiedy Boże dzieci CZEKAJĄ  na Jego działanie, kiedy Jego lud OCZEKUJE swojego Boga i Jego interwencji. On to uwielbia, On raduje się kiedy może odpowiedzieć na modlitwy swoich dzieci. I tak samo my się radujmy, że widzimy naszego Boga, który nie tylko czyni swoja wolę, ale jest “interaktywny”. Zdrowienie Bianki to nie cud medycyny, ale ŁASKA NAJWYŻSZEGO BOGA, PANA NIEBA I ZIEMI, KRÓLA KRÓLÓW, NASZEGO CUDOWNEGO TATUSIA, który pragnie, żeby w życiu każdego wierzącego działanie jego Boga było NA CO DZIEŃ, aby ludy ziemi poznały Jego miłość, wierność i potęgę. Bogu oddajemy chwałę i cześć. Amen.

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

“Będziecie mieli te frędzle po to, abyście, gdy na nie spojrzycie, przypomnieli sobie wszystkie przykazania Pańskie i abyście (…) nie dali się zwieść swoim sercom i swoim oczom, które was prowadzą do bałwochwalstwa, abyście pamiętali (…) i byli świętymi Boga waszego.”

4Mojż 15:39-40

  Tagi:, ,  

Weekendowy post w Wa-wie


Dnia: 23-02-2009
Autor: Marcin i Dagmara Drogosz
Wpis należy do tematów: Poza domem

“Powrót do Boga”

Ubiegły weekend spędziliśmy w Stolicy. Zostawiliśmy Nikodema u dziadków, Biankę u cioci Agnieszki i pojechaliśmy na post, który przez weekend odbywał się w Kościele Chrześcijan Wiary Ewangelicznej “Spichlerz” w Warszawie.
Był to dla nas bardzo owocny czas społeczności z Bogiem – czas uwielbienia, czas modlitwy i karmienia się Słowem Bożym. W sobotę spędziliśmy w kościele 10 godzin! Słuchaliśmy świadectw i sami też mówiliśmy o tym, co przez ostatnie miesiące przeżywamy z Bogiem – mówiliśmy o trudnym doświadczeniu choroby Bianki, Bożym prowadzeniu i o tym, co Bóg nam przez ten czas pokazał. Modliliśmy się też razem z innymi, którzy zgromadzili się na poście modlitwą zgody o pełnię zdrowia dla naszej córeczki, a “Taka zaś jest ufność, którą mamy do Niego [Boga], iż jeżeli prosimy o coś według Jego woli, wysłuchuje nas.” (1J 5,14)

Post zatytułowany był “Powrót do Boga”. W dzisiejszych czasach jest tak wiele rzeczy, które odciągają uwagę od tego, co ma być najważniejsze w życiu wierzącego. Bóg nie tylko czeka na “nowe owieczki”, ale wciąż woła każdą, która choć na krok oddala się od owczarni. Dobry Pasterz wie, że poza Jego stadem nie ma dla owiec życia – jest ciemność, strach, mozół i rozczarowanie własnymi wysiłkami. Jeśli jednak jesteśmy daleko od Jezusa, MUSIMY WRÓCIĆ, zdążyć wrócić, zanim On wróci na ziemię by zabrać swój kościół.

uwielbienie – mężczyźni
uwielbienie – siostry
Chwal Jezusa Izraelu…
Jezus to przyjaciel mój…
Tobie chwała…

to my :)

Daga

uwielbienie

modlitwa

Słowo głoszone na niedzielnym nabożeństwie mówiło o kryzysach w życiu wierzącego. Taki kryzys jest pewnym rodzajem sądu, bo jeśli przychodzi do naszego życia osądza naszą dotychczasową “budowlę” zgodnie ze słowem 1Kor 3,11-13: “Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień”. Sąd nie ma na celu nas zniszczyć, lecz ocenić nasz fundament i to, co na nim “budujemy”. Ogień sądu wypala niewłaściwe rzeczy w naszym życiu, sąd weryfikuje naszą wiarę, nasze myślenie, nasze postępowanie. Sąd ma wstrząsnąć naszym życiem, bo wtedy “rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie (…), aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można”. (Hebr 12,27)

Chwała Bogu za kryzysy, bo bez nich nie wiedzielibyśmy czy idziemy dobrą drogą w życiu i czy przypadkiem nie budujemy budowli ze słomy czy siana. Chwała Bogu, za Boże sądy, bo jeśli “jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni.”

Zapraszamy do komentowania artykułu, oraz wpisywania się do Księgi Gości.

“Pan jest mocą moją i tarczą moją. W nim zaufało serce moje i doznałem pomocy, rozweseliło się serce moje i pieśnią moją będę go sławił.”

Ps 28:7

  Tagi:, ,